Wiktoria | Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę

Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

Wiktoria- archiwa tagu

Ballarat: 1854 AD

Poranek w Sovereign Hill przywitał nas chłodny i pochmurny. Jednak na pogodę nie wypadało narzekać: był to jeden z nielicznych w tej zimy dni gdy w Ballarat nie padał deszcz. Tegoroczna deszczowa zima przyjmowana jest przez wiktorian z radością, a przez mieszkańców miast położonych w głębi lądu australijskiego (jak właśnie Ballarat) z radością szczególną: zakończyła się kilkuletnia susza, a na pola złotonośne spadło najwięcej deszczu od 33 lat!

Poranek jest jednak cichy, na ulicach pustki. Nawet jak na Australię o godzinie 9 rano w niedzielę jest tutaj za cicho:

Sovereign Hill, Ballarat, Wiktoria

Wszystko zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki o 10-tej. O tej bowiem godzinie otwierana jest kasa biletowa skansenu Sovereign Hill i na uliczki zabytkowego miasteczka wlewa się tłum turystów oraz robiących atmosferę statystów.

Sovereign Hill, Ballarat, Wiktoria

Sovereign Hill, Ballarat, Wiktoria

Sovereign Hill, Ballarat, Wiktoria

starsi panowie dwaj

Czytaj dalej »

Popularity: 5% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (3)

Steiglitz: miasto widmo

Gorączka złota w Wiktorii zaczęła się w lipcu 1851 w Warrandyte (obecnie przedmieście Melbourne), dosłownie kilka tygodni po uniezależnieniu się od “centrali” z Sydney. W krótkim czasie odkryto kolejne pola złotonośne w Ballarat, Beechworth i Bendigo, a historia Australii dokonała gwałtownego zwrotu.

Mało znanym faktem jest, że prawdziwym odkrywcą złota w Australii jest… Polak. Sir Paweł Edmund Strzelecki znalazł złoto w Górach Błękitnych koło Sydney w 1839 roku (jeszcze przed odkryciem Góry Kościuszki, a całe 12 lat przed początkiem gorączki w Wiktorii). Ówczesny gubernator Nowej Południowej Walii, Jerzy Gipps z jakiegoś powodu bał się rozpętania gorączki złota i poprosił Polaka o zatajenie swojego okrycia.

Oprócz wyżej wymienionych największych miast w regionie powstało mnóstwo mniejszych miejscowości. Jedną z ciekawszych, a przy tym najmniej znanych jest położone jedyne 90 km na zachód od Melbourne Steiglitz.

Już od dawna zamierzałem odwiedzić to “miasteczko”. Udało się to w końcu w ostatni weekend, w Urodziny Królowej.

Steiglitz w szczytowym okresie swojego rozwoju liczyło około 2500 mieszkańców. W mieście działało 6 hoteli, piekarnia, 2 kościoły oraz wydawano lokalną gazetę. Jedynym powodem istnienia miasta było złoto. Szybko okazało się, że zasoby złota na powierzchni są niewielkie i żeby zarobić trzeba kopać głębokie szyby. Robiono to ze zmiennym szczęściem przez kolejne kilkadziesiąt lat. Jednak i te złoża powoli się kończyły i ostatnią kopalnię złota zamknięto w 1941 r.

Mieszkańcy stopniowo opuszczali miasto i dzisiaj Steiglitz jest miastem widmem, zamieszkanym na stałe przez zaledwie kilka osób, z których część przyjeżdża tu tylko na weekend.

Steiglitz jest ostatnią miejscowością w Wiktorii nie podłączoną wciąż do prądu!!!

Warto przyjechać i obejrzeć co pozostało z kiedyś tętniącego życiem miejsca. Wiele opuszczonych domów niestety z czasem rozebrano, po niektórych pozostały jedynie niewielkie ślady. Część została jednak zachowana w stanie nienaruszonym. Wycieczkę do Steiglitz można połączyć ze spacerem po pobliskim parku narodowym Brisbane Ranges, na którego szlakach mija się mnóstwo starych szybów kopalnianych.

Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie zrobił przy okazji kilku zdjęć. Zapraszam na fotospacer po zimowym i zachmurzonym Steiglitz:

Steiglitz, Wiktoria, court house

W tym miejscu stała piekarnia “Hood’s Bakery”. Zostały z niej 2 stopnie schodów.
W tle najlepiej zachowany budynek w Steiglitz: siedziba sądu.

Steiglitz, Wiktoria, court house

Budynek sądu. W niedziele bywa otwarty dla zwiedzających.
Niestety w poniedziałek urodzin Królowej był zamknięty za cztery spusty.

Steiglitz, Wiktoria, opuszczony kościół katolicki

Opuszczony katolicki kościół św. Jana.
Obok na starym cmentarzu widać grób górnika, który zginął w wypadku na kopalni w 1857 r.

Czytaj dalej »

Popularity: 25% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (10)

Sherbrooke Forest – Góry Dandenong

Do poprzedniej notki (o jesieni) należy się krótki komentarz. Brytyjczykom, kolonizującym od 1788 roku Australię, nowy kontynent raczej się nie podobał. Chcieli mieć drugą Anglię, a nie pustynie i eukaliptusy. Przez pierwsze 150 lat kolonizacji zdecydowanie dominowała tendencja tworzenia parków jakby żywcem przeniesionych z Brytanii. Takim właśnie parkiem jest opisany poprzednio Alfred Nicholas Gardens. Park, założony przez twórcę australijskiej podróbki aspiryny, powstał w latach 30-tych XX w.  Nawet nazwą nawiązywał do dalekiej ojczyzny (Burnham Beeches), a nasiona i sadzonki przywieziono prosto z Londynu.

Park dzisiaj cieszy oko kolorami jesieni, przeniesionej trochę sztucznie na grunt australijski. Podobnie zresztą wygląda spora część samego Melbourne, o czym przekonacie się w kolejnych notkach.

Dzisiaj jednak pokażę kawałek prawdziwej australijskiej jesieni, która jest tutaj porą zwiększonej aktywności życia. Upały już nie dokuczają, wilgoci w powietrzu i glebie też zdecydowanie więcej niż latem. Las deszczowy strefy umiarkowanej nie przestaje być zielony, a gigantyczne eukaliptusy mountain ash (niższe tylko od kalifornijskiej sekwoi) cieszą oko bardziej niż gołe gałęzie buków. Poniższe zdjęcia zrobiono tuż obok parku Alfreda Nicholasa.

Zapraszam na kilka migawek z Sherbrooke Forest.

Sherbrooke Forest Czytaj dalej »

Popularity: 23% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Brak komentarzy

Złota australijska jesień

Jesień w ogrodach Alfred Nicholas Gardens położonych w Górach Dandenong, Sherbrooke, na południowo-wschodnich rubieżach Melbourne. Zdjęcia zrobione wczoraj. Dzień był słoneczny, temp. ok. 18 st.C (tyle było w mieście, bo w górach niewiele ponad 10 st.).

Alfred Nicholas Gardens

Czytaj dalej »

Popularity: 27% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (6)

Phillip Island

Wakacje się skończyły, ale lato jeszcze trwa. Dzisiaj zapraszam na krótką fotorelację z długiego weekendu spędzonego tydzień temu na Phillip Island.

Wyspa jest bardzo popularna wśród turystów. Odwiedza ją 3,5 miliona turystów rocznie, a stałych mieszkańców jest 7 tys. Większość odwiedzających nawet na krótko Melbourne zalicza wizytę na Phillip Island. Celem jest oglądanie małych pingwinków, codziennie po zmroku wychodzących z oceanu na brzeg (pisałem o tym kiedyś). Zwiedzanie wyspy jest o tyle ułatwione, że z głównego lądu prowadzi na nią most.

My tym razem wybraliśmy się na wyspę na dłużej, spędziliśmy na kempingu 4 dni i postanowiliśmy zobaczyć te miejsca, na które brakuje zwykle czasu podczas krótkiego jednodniowego wypadu.

Powiem krótko: było warto. Dochodzę powoli do wniosku, że życia nam braknie na zobaczenie wszystkich pięknych miejsc w Australii, tak dużo ich tu jest. Po 4 dniach na wyspie pozostał nam niedosyt i chęć powrotu tam jeszcze raz. Przecież to tylko 1,5 godziny jazdy od nas.

Ale dosyć tego gadania, zobaczcie sami

Woolamai Beach

Woolamai Beach, jedna z oceanicznych plaż dla surferów.

Na tym zdjęciu widać ratowników, którzy wyznaczyli flagami strzeżoną część plaży. Plażując w Australii warto pamiętać, że wszystkich tysięcy kilometrów plaż nie sposób patrolować i ratownicy pojawiają się tylko na niektórych plażach i tylko w wyznaczonych godzinach. Pływanie poza flagami na plaży takiej jak ta też nie jest wskazane. Ratownicy precyzyjnie dobierają miejsce do kąpieli tak, aby przypadkowy pływak nie został zabrany przez nieuwagę przez silne prądy rozrywające (the rips).

Woolamai Beach

Jest to brzeg Oceanu Południowego (w zasadzie początek Cieśniny Bassa), następnym lądem daleko za horyzontem jest Antarktyda, a nieco bliżej z lewej strony: Tasmania. Woda w oceanie jest zimna i nawet latem nie dochodzi raczej do 20 st. Chętnych do zanurzenia się jednak, jak widać, nie brakuje.

Czytaj dalej »

Popularity: 44% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (7)

Plac zabaw w Shepparton

Shepparton to miasto położone ok. 200 km na północ od Melbourne.


Batcow! Drżyjcie farmerzy!
Czytaj dalej »

Popularity: 5% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (2)

« Wcześniejsze wpisy