Przemek, 4 Jun 2010. Inne
1 – 1 = 2. Jest takie powiedzenie, wyśmiewane przez jednych, a zupełnie poważnie traktowane przez drugich:
Jeśli teoria nie zgadza się z rzeczywistością to tym gorzej dla rzeczywistości.
Od dawna jesteśmy karmieni opowieścią o tym, że poziom mórz się podnosi z powodu globalnego ocieplenia. Podniósł się wprawdzie o jakiś 1 cm przez 100 lat, ale zawsze. Ja bym w tym nie widział powodu do paniki, a bardziej doskonały powód do golenia owieczek lub jak kto woli “przeznaczenia odpowiednich kwot z budżetu na potrzeby walki ze zmianami klimatycznymi”, ale przecież podnoszono już alarm nt. emigrantów klimatycznych, a nawet proponowano rezygnację z budowy domów nad morzem.
Wszystko w porządku, nie takie skoki na kasę widziała już ludzkość w swej pełnej niespodzianek historii. Gorzej jednak, gdy fakty ewidentnie przeczą teorii, na której chciałoby się jeszcze zarobić. Magazyn New Scientist donosi bowiem, że z tym zalewaniem wysp na Pacyfiku to wcale nie jest tak źle jak mówiono. Mało tego: większość wysepek zamiast się zmniejszać, powiększa swoją powierzchnię. Oni twierdzą wprawdzie, że wysepki zwiększają się Z POWODU, a nie POMIMO zmian klimatycznych, ale ja tylko powiem: a nie mówiłem??? Ta moja grafomańska futurologia sprawdza się szybciej niż mogłem przypuszczać. Ulicę Kaczyńskiego można już w Szkocji robić, a teraz te rosnące wyspy… Tylko Bora Bora nikt już za bezcen nie sprzeda
.
Wybaczcie, ale dawno się tak nie uśmiałem jak po tym artykule…
Na zdjęciu: rajska plaża koralowa na Fitzroy Island koło Cairns, na Wielkiej Rafie Koralowej.

Popularity: 20% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi:
Przemek, 11 May 2010. Polska,Życie w Australii
Jak donoszą nasi czujni czytelnicy oto niespodziewanie pani wicepremier Australii Julia Gillard podjęła całkiem nową drogę kariery. I to gdzie? W Polsce. Łódzki “Express Ilustrowany” donosi w numerze z 7 maja br. iż australijska wicepremier w wolnych chwilach oczyszcza aurę chętnym Polakom:

Premier Gillard postanowiła użyć tym razem tego co potrafi najlepiej, czyli zaoferować działania paranormalne. Proszę się nie dziwić. W Australii rząd, którego ważną częścią jest pani Gillard zasłynął z całego szeregu działań na polu ezoteryki: wydaje nieistniejące pieniądze (chociaż tutaj nie ma się czym chwalić, europejskie rządy są w tym jeszcze lepsze) na nieistniejące potrzeby, likwiduje podstawowe źródła australijskiego “prosperity”: ogranicza imigrację (kompromitując przy okazji Australię działaniami prawa wstecz), wykurza firmy wydobywające kopaliny na pustyniach (nakładając na nie dodatkowe podatki). Pani premier osobiście udało się nawet dokonać sztuki zdałoby się niemożliwej, czyli pokłócić rząd Labor ze związkiem zawodowym (nauczycieli).
Paradoksalnie jedyne działanie, które można nazwać normalnym, czyli rezygnacja z walki z wiatrakami (tfu: kominami) globalnego ocieplenia przyniosła rządowi wielki obsuw w sondażach przybliżając tym samym do osiągnięcia celu najbardziej paranormalnego, czyli przegrania wyborów przez ekipę rządzącą już po 1-szej kadencji (to się nie zdarzyło od bodajże 70 lat…).
No dobrze, to był żart.
Swoją drogą pięknie widać ile warte są działania marketingowe, skoro taki badziew się ludziom wciska w gazetach i oczywiście znajduje odbiorców. Czemu się jednak dziwić? Przecież od lat w reklamach kawy używana jest odgazowana coca-cola i jakoś nikomu to nie przeszkadza i nie wydaje nieetyczne.
Przy tej okazji przypomniała mi się jedna historia z 2002 roku. Chodziliśmy wtedy do szkoły rodzenia przy poznańskiej klinice na ulicy Polnej. Na jednych z zajęć prowadzący lekarz postanowił przybliżyć nam co nas czeka na porodzie rodzinnym i zaprezentował zdjęcia z porodów, ujmując to delikatnie, bardzo drastyczne, ze szczegółami zarówno anatomii dróg rodnych jak i z twarzami.
- “Proszę państwa” – rzekł pan doktor – “Aby zachować prywatność osób występujących na zdjęciach, postanowiłem użyć fotografii zrobionych na drugim końcu świata, mianowicie w Australii. Tam z pewnością nikt nie rozpozna nikogo znajomego”.
Przyznacie, miło było z jego strony.
Popularity: 26% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi:
Przemek, 9 Dec 2009. Życie w Australii
Wojna futbolu z footy
Kiedy Australia zgłosiła chęć organizacji Piłkarskich Mistrzostw Świata w 2018 lub 2022 roku to wszyscy Ozi wydawali się być zachwyceni. Przecież jeśli sport to tylko my, zrobimy najlepsze mistrzostwa z wszystkich dotychczasowych.
Niestety ostatnio atmosfera jakby zgęstniała i to więcej niż trochę. Okazuje się, że stadion MCG (ogromne boisko, przeznaczone z zasady do krykieta i footy) aby mógł służyć potrzebom mistrzostw piłkarskich musi przejść tymczasową przebudowę, która wyłączy go z użytku dla ligi AFL na co najmniej 10 tygodni, w samym środku sezonu footy.
W Melbourne zawrzało, a “miłość” do soccera wyparowała w jednej chwili. Na wszelki wypadek włodarze drugiego wielkiego stadionu w mieście (Docklands Stadium) powiedzieli z góry, że nie chcą mieć nic wspólnego z Mundialem i lubią tylko i wyłącznie AFL.
Myśli większości wiernych fanów footy nt. oddania MCG soccerowi wyraził najlepiej jeden z kibiców słowami z kultowego australijskiego filmu: They’re dreamin’
Czytaj dalej »
Popularity: 29% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi:
Przemek, 23 Nov 2009. Inne,Życie w Australii
Pod koniec zeszłego tygodnia anonimowi hakerzy, którzy włamali się do serwera brytyjskiego instytutu badań klimatu (Climatic Research Unit) opublikowali wyciąg kilku tysięcy e-maili i dokumentów wymienianych w prywatnej korespondencji między czołowymi naukowcami instytutu. Cały plik (uwaga 62MB!) można sobie pobrać z sieci (lub poczytać tutaj) i przeanalizować samodzielnie (nie zachęcam jednak do tego, bo nie jestem pewien, czy to jest aby legalne…). Ja tego sam czytał szczegółowo nie będę, bo nie mam na to czasu.
Poza tym jestem sceptykiem (nie tylko klimatycznym
) i w tę rewelację też nie uwierzę ot tak sobie. Poczekamy aż się nożyce odezwą i zobaczymy co dalej. Z pewnością znajdą się tacy co szczegółowo przeanalizują “kwiatki” z tej ujawnionej korespondencji. Zachęcam do zaglądania na kilka blogów, np. Climate Audit czy blog Andrzeja Bolta. Na razie z pobieżnej lektury można wywnioskować jednak, że: Czytaj dalej »
Popularity: 31% [?]
Przemek, 27 Oct 2009. Życie w Australii
Możemy odetchnąć z ulgą, bo najważniejszy wskaźnik mówi, że kryzys minął, przynajmniej w Australii. Wprawdzie stopy procentowe podniesiono już parę tygodni temu, ale inny wskaźnik jest znacznie ważniejszy: zmiany klimatyczne!
W czasie kryzysu globalne ocieplenie było w wyraźnym odwrocie. W niedawno robionym sondażu najważniejszych spraw dla Australijczyków spadło na dalekie piąte miejsce. Nawet sam Klimat wyraźnie wystraszył się kryzysu, kolejne zimy jakby były coraz chłodniejsze, wody napadało do zbiorników w Brisbane i Sydney, a ostatnio nawet u nas. Rolnicy też jakby nabrali optymizmu, a na jeziorze w Ballarat, gdzie jeszcze rok temu wybuchł pożar (tak tak, paliło się dno wyschniętego jeziora) w tym roku pływają już kajaki.
Krótko mówiąc: jak się ma normalne ludzkie problemy Czytaj dalej »
Popularity: 20% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi:
Przemek, 30 Apr 2009. Melbourne,Życie w Australii
Dzisiaj rano, niespodzianie, zapukała do mych drzwi…
Nie, wcale nie wiosna. Zima.
Szyby samochodu pokryte szronem. Żadna wielka sprawa, taki szronik w Polsce bywa nawet we wrześniu, było pewnie -0,1 st.C.
Tyle, że jest dopiero 30 kwietnia… Szron to ja tutaj widywałem dotychczas ze 2 razy do roku w lipcu… Być może krótko tu jeszcze mieszkam to mało wiem.
Tymczasem radio w samochodzie (ABC1) wyprowadza mnie z błędu: zanotowano najniższą temperaturę w kwietniu od ponad 50 lat! Mało tego: po raz pierwszy od 60 lat przez 4 dni z rzędu było w kwietniu mniej niż +15 st.C w dzień.
Ho ho, panie i panowie, kurtki z szaf czas wyciągać.
Samemu mi się nie chce wierzyć, że jeszcze kilka dni temu robiłem fotki kąpiącym się w morzu.
Jak ktoś chce sobie poczytać po angielsku to zapraszam tutaj. Najlepsze są komentarze czytelników, boki można zrywać.
Dzień mamy za to piękny, +18 st. i słonko.
Popularity: 2% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi: