Przemek, 1 Feb 2010. Życie w Australii
Wakacje minęły jak z bicza strzelił.
Młodego zawiozłem dzisiaj pierwszy raz do szkoły. W sumie to zawiozłem oboje, ale Ewa tu już stara wyga w 2 klasie, a Tomek dzisiaj zaliczył debiut w “prep”, czyli australijskiej zerówce. Dobra to chyba okazja do napisania kilku słów o tutejszej szkole.
Australijskie dzieci idą do szkoły mając 5 lat. W Wiktorii jest to dokładnie tak (bo każdy stan ma inaczej), że 5 lat trzeba skończyć do 30 kwietnia. Wtedy jest możliwe, że dziecko idzie do szkoły 1 lutego mając skończone zaledwie 4 lata i 9 miesięcy. Wprawdzie jest to klasa “preparation”, ale i tak mam wątpliwości, czy dziecko w tym wieku powinno już chodzić do jakiejkolwiek szkoły.
Dla nas szkoła dzieci to pierwszy prawdziwy kontakt z australijską edukacją, trudno więc się dziwić, że porównujemy to z polską szkołą przez którą sami kiedyś przechodziliśmy. Dodam jeszcze, że mowa jest o szkole publicznej, nie katolickiej i nie prywatnej.
Czytaj dalej »
Popularity: 52% [?]
Monika, 27 Nov 2009. Życie w Australii
Pewno wielu z Was słyszało historię doktora Dolittle, który był niezwykłym weterynarzem, rozumiejącym mowę zwierząt. Tym razem przyjedzie do Rowville i spotka zwierzęta w polskim lesie. Pierwszą plotkę o zamieszaniu w lesie przyniesie szpak Mądrak. Później pojawią się: wiewiórka, dzik, lis, zajączki, jeż, niedźwiadki, wilk oraz ślimak, którzy będą uciekać przed …..
Aby się dowiedzieć czego zwierzątka przestraszą się w lesie i jaki morał jest z bajki zapraszamy wszystkich na doroczny koncert Zespołu Pieśni i Tańca Beskidy, który odbędzie się dnia 29 listopada 2009 roku o godzinie 17 a więc w najbliższą niedzilę w Domu Polskim „Syrena” 1325 Stud Road, Rowville, Wiktoria. W przerwie koncertu będzie funkcjonować kawiarenka z domowymi wypiekami. W drugiej częśći koncertu „Beskidy” zaprezentują następujące tańce: krakowiaka, polkę oraz dwa nowe tańce po raz pierwszy na deskach Domu Polskiego. Zaśpiewają także piosenki ludowe i nowe piosenki, które obecnie śpiewają dzieci w Polsce.
Tomek będzie występował jako dzik

Ewunia jako zajączek

Popularity: 43% [?]
Przemek, 20 Nov 2009. Życie w Australii
Czytamy ostatnio dzieciom przed snem świetną książkę, już na naszym blogu kiedyś cytowaną. Jeden z fragmentów tak nas “oczarował”, że postanowiłem zacytować. Posłuchajcie…
- Co to jest busz? – zaciekawił się Tomek.
Czytaj dalej »
Popularity: 47% [?]
Monika, 6 Nov 2009. Życie w Australii
W czasie jazdy samochodem czasami ćwiczymy matematykę.
Tomek dostał za zadanie policzyć ile pieniędzy będzie potrzebował by kupić samochód za 3 i za 4$.
Odpowiedź padła błyskawicznie:
- To mama powiedz, który będę mógł kupić?
———–
Ewa ćwiczy ciocię z angielskiego.
- Powiedz : write, right, white, ride
Cioci zawsze wychodzi “rajd”
Popularity: 38% [?]
Monika, 1 Nov 2009. Życie w Australii
Zapisaliśmy się z dziećmi na kurs zdrowego żywienia “Zasiej swoje nasiona”, który jest organizowany w “comunity house” , czyli takim osiedlowym domku kultury. Ma on za zadanie przekonać rodziców, dzieci do zdrowego i odpowiedniego z normami żywienia. Sponsorowany jest przez rząd i jedyny w swoim rodzaju w naszej dzielnicy. Oczywiście jak to bywa w Australii jest prowadzony przez wolontariuszy. Przez 10-20 minut jest pogawędka dla rodziców na tematy żywnościowe,a później każda rodzina gotuje jedno danie. Jesteśmy już w środku tego kursu i do tej pory dzieci zawsze zajadały się zrobionymi rzeczami, a zwłaszcza deserem na końcu
.
Dzisiaj nie wiem czy z powodu długiego weekendu, w Melbourne zaczyna się wiosenny szał konny, czy też po prostu organizatorzy postanowili być zieloni i przewidzieli tylko przepisy wegetariańskie. A więc do wyboru było tofu, placuszki ze świeżej kukurydzy i cukinii, frattela z kalafiorem i selerem oraz ryż z czarną fasolką.
Efekt – trójka dzieci nie jadła lunchu. W czasie podsumowania zajęć, na pytanie co było twoim ulubionym daniem Ewcia odpowiedziała, że woda.
Popularity: 34% [?]
Monika, 30 Sep 2009. Życie w Australii
Mamy teraz dwutygodniowe wakacje, także dzieci są obecnie w domu.
Jakiś czas temu Ewka u Chińczyka kupiła przezroczyste pudełko ze szkłem powiększającym do trzymania robaków. Trzyma tam różne złapane robale na naszym podwórku. Dzisiaj razem z Tomkiem urządzili wyścigi robali. Wybrali stwory tego samego gatunku i obserwowali, który będzie szybszy.
Popularity: 6% [?]
Przemek, 15 Sep 2009. Wiktoria
Shepparton to miasto położone ok. 200 km na północ od Melbourne.

Batcow! Drżyjcie farmerzy!
Czytaj dalej »
Popularity: 5% [?]
Monika, 10 Sep 2009. Życie w Australii
Przemo wyszperał gdzieś dla mnie ten artykuł. Jest on na temat wychowania dzieci wg super niani:
http://dziecko.onet.pl/32793,0,0,zle_sie_dzieje_w_polskim_domu_-_rozmowa_z_superniania_dorota_zawadzka,1,artykul.html
Mogę tylko potwierdzić, że w Australii dziecko jest najważniejsze i że się go nie krytykuje na prawie każdym kroku lub chwali razem z krytyką. Powiedzenie “dobry chłopiec” lub “dobra dziewczynka” to standardowa pochwała każdego dziecka, gdy zrobi coś dobrego. Do tego nawet jeżeli coś przeskrobie, bo to przecież tylko dziecko, próbuje się znaleźć pozytywną część negatywnego zachowania.
Czytaj dalej »
Popularity: 7% [?]
Przemek, 7 Sep 2009. Życie w Australii
Australijski Dzień Ojca przypada w pierwszą niedzielę września. Sympatyczny jest tutejszy zwyczaj wyznaczania świąt na niedzielę, zamiast dnia pracy*. Ciekawe jest również to, że Dzień Ojca nie ustępuje w Australii zbytnio Dniu Matki, przynajmniej jeśli chodzi o szum medialny. W Polsce ojców traktuje się trochę, proszę wybaczyć za określenie, po macoszemu, Matce Polce nikt nie dorówna i o ile każdy pamięta datę 26 maja to datę Dnia Ojca łatwiej przeoczyć.
Ale nie w Australii. Tutaj to, rzecz jasna, również okazja czysto handlowa. Np. dla sieci sklepów z narzędziami Bunningsa Dzień Ojca to jeden z większych utargów w ciągu roku. Od kilku zresztą tygodni każdy sklep, który choćby część asortymentu ma skierowaną do mężczyzn, wydawał specjalne katalogi pt. “co twój tato chciałby naprawdę dostać”.
W szkole Ewki na tę okoliczność zorganizowano specjalny “dzień handlowy”, gdy dzieci mogły ojcom kupić jakiś drobiazg za $2.50/szt. U Tomka w przedszkolu było za to tradycyjne malowanie zastawy stołowej i do zeszłorocznego kubka pomalowanego a la Picasso dołączył tym razem gustowny kwadratowy talerzyk, podpisany imieniem dziecka i datą na spodzie.
Miałem też w ubiegłą środę przyjemność uczestniczyć w Czytaj dalej »
Popularity: 4% [?]
Monika, 4 Sep 2009. Życie w Australii
Historyjka 1
Na “show and tell”- czyli “Pokaż i powiedz” w przedszkolu Tomek wziął zabawkowy telefon komórkowy. W czasie opowiadania zadzwonił do kolegi i zaczął z nim rozmawiać.
Pani zapytała się Tomka, czemu mówi po polsku do tej osoby.
Czytaj dalej »
Popularity: 6% [?]