UK 2009 | Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę

Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

UK 2009- archiwa kategorii

UK- wg dzieci

Dzieciom najbardziej w UK podobał się Legoland. Jest to prawdziwy raj dla maluchów i nie tylko. Co prawda po pierwszej grze symulacyjnej wyścigowej wyszliśmy przez niewłaściwe drzwi razem z inną rodziną, która szybko zniknęła nam z oczu. Nam natomiast zajęło dobry kwadrans znalezienie drogi z powrotem na teren Legolandu, jako że wyjście okazało się awaryjnym i prowadziło poza teren parku. Pan z obsługi był bardzo zdziwiony naszym zagubieniem, ale wskazał nam przejście służbowe do tego dziecięcego raju. Ewka tego dnia była przeziębiona, ale nie przeszkadzało w to w jazdach w żadnym wypadku. Co prawda na koniec tata musiał ją nieść na barana, bo opadła z sił. Wizyta w Legolandzie rozbudowała w nich pomysły co robić z klocków. I po wizycie w UK powstają mosty, lwy i jeszcze inne stwory.
W zamku królewskim najbardziej podobał się kot spotkany niedaleko domku służby. Dzieci uznały go za królewskiego i dostał iście królewskie głaskanie od moich pociech.
W UK najbardziej dziwiła ich ilość Polaków, jaką spotykało się na ulicach Londynu i nie tylko. Na lotnisku w czasie wylotu pytali mnie się z kim będę rozmawiać w czasie lotu bo mam tyle osób do wyboru. Tylko młoda co dopiero świeżo upieczona po studiach dziennikarka odezwała się do nich, reszta udawała, że nie słyszy.
Ps. Moje wrażenia kiedy indziej :)

Popularity: 5% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Brak komentarzy

Jeszcze o Wyspach

Pomysł naszych wakacji w Anglii był dość przypadkowy. Początkowo myśleliśmy o zupełnie innym kierunku, odrobinę bardziej egzotycznym. Do zmiany planów skłoniły nas linie Qantas, które ogłosiły promocję na linii do Londynu, dając za darmo bilet dziecięcy do biletu dorosłego. Pomysł na wakacje w Ameryce pozostaje więc do realizacji w innym terminie. Promocja Qantasa jakiś efekt miała, bo ostatni segment Boeinga 747 wypełniony był w środkowej części wyłącznie rodzinami w układzie 2+2. Reszcie pasażerów w tej części samolotu składam wyrazy współczucia.

eng2-legoland1

Czytaj dalej »

Popularity: 12% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

1 komentarz

Londyn (1)

Wstyd się w dobie masowej emigracji przyznać, ale w Londynie dotychczas nie byliśmy. Tym razem nadarzyła się okazja (promocja Qantasa do Londynu), więc postanowiliśmy naprawić ten błąd.

Nasze wrażenia? Coż, poniekąd to “stolica świata”. Przy Londynie Melbourne wygląda jak malutka wioska…

Podmiejski pociąg z Windsoru wysadził nas na stacji Waterloo. Stąd już tylko kilka kroków do Londyńskiego Oka. Mamy podobną atrakcję w Melbourne, ale zanim zdążyliśmy ją “zaliczyć” to się wzięła i zepsuła. Pozostało się przejechać się londyńskim większym odpowiednikiem, bo na naprawienie Gwiazdy Południa jeszcze przyjdzie trochę poczekać.

london1-01
najpierw sprawy najważniejsze: plac zabaw!
Czytaj dalej »

Popularity: 6% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (2)

Windsor

Na lotnisku Heathrow w Londynie pojawiliśmy się w sobotę ok. godz. 13:00. Wylatywaliśmy z Hong-Kongu krótko po świcie, a lot trwał aż 13 godzin. Uwzględniając fakt, że dzień jest w Anglii o tej porze roku długi to przeżyliśmy chyba najdłuższy dzień w swoim życiu (za kołem podbiegunowym jeszcze nie byliśmy).

Anglia od razu rozwiała nasze obawy: w Londynie świeciło ostre słońce i było sporo ponad 20 st.C. Pogoda jak na zamówienie wakacyjne, bo w Melbourne zostawialiśmy początek zimy, a wieści o pogodzie w Polsce były mało optymistyczne.

Z lotniska nie pojechaliśmy jednak do stolicy Anglii, ale do małego miasteczka Windsor, które według norm australijskich może być jednak uznane spokojnie za dalekie przedmieście Londynu (odległość ok. 35km). To rozumowanie nie dotyczy jednak taxi, które obsługuje kierunek na Londyn i za wyjazd do Windsoru żąda dość wysokich stawek.
Postępując więc zgodnie z radami niezawodnych internautów zadzwoniłem do firmy taksówkowej z Windsoru. Z taksówkarzem umówiliśmy się na parkingu dla samochodów osobowych (na postój taxi monopol mają firmy z Londynu i windsorczykom od niego wara) i w rezultacie zamiast 50 kurs kosztował nas tylko 20 funtów, a taksówka przybyła w ciągu 20 minut od wykonania telefonu.

Zegar biologiczny wskazywał północ gdy zameldowaliśmy się w hotelu. Trzeba jednak było przestawiać się na europejską strefę czasową, wybraliśmy się więc na spacer po mieście. Kilka migawek zamieszczam poniżej. Windsor wygląda naprawdę ślicznie, ale proszę pamiętać, że jest to okolica uchodząca za jedną z najlepszych i najdroższych w całej Anglii.

I jakich się ma sąsiadów!

windsor04-kamieniczkikamieniczki przy zamku królewskim

Czytaj dalej »

Popularity: 7% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (10)

Świat z lotu ptaka

gory_z_samolotu

Góry gdzieś z pogranicza Rosji, Kazachstanu, Mongolii i Chin, nie jestem pewien które to są dokładnie. Widziane z pokładu Boeinga 747 linii Qantas na trasie z Hong-Kongu do Londynu.

Popularity: 8% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (10)