Nowa Zelandia | Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę - Part 2

Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

Nowa Zelandia- archiwa kategorii

186 AD: Taupo

Jezioro Taupo, wulkan Taupo

To co widzicie na zdjęciu to jest wulkan. Nie chodzi mi o te z tyłu, bo to jest oczywiste. Wulkan, o którym mówimy jest na dnie jeziora Taupo. Siedzi tam sobie cichutko, być może podgrzewa troszkę wodę. Krater wypełniony jest krystalicznie czystą wodą, tworzącą największe jezioro Nowej Zelandii. Kąpiel w nim to czysta rozkosz, wiem, bo sprawdzałem. Nad brzegiem krateru położone jest 30-tysięczne miasto, dla ułatwienia również nazwane Taupo. Mieszkańcy miasta nie boją się wulkanu, nikt bowiem nie pamięta żeby on kiedykolwiek wybuchał.

Ostatnia erupcja Taupo (nazywana Erupcją Hatepe) miała bowiem miejsce jakieś 1000 lat przed zasiedleniem wysp przez Maorysów, czyli w roku 186. Panuje przekonanie, że Nowa Zelandia nie była wtedy zamieszkana przed ludzi. A jeśli nawet była to erupcja nie zostawiła po mieszkańcach śladu.

Wybuch był bowiem gigantyczny. Wyrzucił w górę 120 km3 (!!!) materiału, słup miał wysokość szacowaną na 50-80 km (!!!). Fala, która powstała w czasie wybuchu przykryła w całości m.in. widoczny z tyłu wulkan Mount Tongariro (ten najniższy z trzech). Skala zniszczeń okolicy jest trudna do wyobrażenia. Popiół wulkaniczny z wybuchu Taupo przykrył niebo m.in. nad Rzymem (!!!), co zostało wzmiankowane przez rzymskiego historyka Herodiana, który rzecz jasna nie miał wtedy pojęcia o istnieniu Nowej Zelandii.

Prawdopodobnie była to największa erupcja wulkanu na Ziemi w ostatnich 5 tysiącach lat (ale wcale nie największa w historii Ziemi, ani nawet nie największa erupcja Taupo).

Tak z naszego punktu widzenia Taupo to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widzieliśmy w Nowej Zelandii.

Popularity: 12% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

1 komentarz

Tongariro National Park

Pożar wciąż się pali, ale ja wracam (myślami) do Nowej Zelandii, zanim zapomnę co tam się działo…

Droga wyjazdowa na północ z Wellington to chyba była najnudniejsza część podróży. Dobrze, że w miasteczku Levin trafił się odlotowy plac zabaw, gdzie dzieci mogły na chwilę zapomnieć o nudnym siedzeniu z tyłu samochodu. Ciekawie zaczęło się robić dopiero za Wanganui, gdzie droga nr 4 wjechała w malowniczą dolinę rzeki Wanganui, pnąc się serpentynami wśród zielonych wzgórz. Najgorzej miał oczywiście kierowca (czyli zgadnijcie kto?), który musiał non-stop wpatrywać się w drogę, żeby nie skończyć na dnie wąwozu.

Mieliśmy do przebycia tylko 330km z Wellington do Whakapapa, ale droga zajęła nam w sumie cały dzień, wliczając przerwy na 2 place zabaw (drugi w Wanganui – też godny polecenia) i kilka punktów widokowych.

Za to widok jaki zobaczyliśmy dojeżdżając do Whakapapa wynagrodził wszelkie trudy:

Mount Ruapehu, Tongariro National Park, Nowa Zelandia

widok na Mount Ruapehu z Bruce Road

Widoczne w oddali góry to szeroki szczyt wulkanu Mount Ruapehu, najwyższa góra Wyspy Północnej (2797m mpn). Zimą Mekka dla narciarzy, latem cel wędrówek miłośników gór, a od czasu do czasu miejsce, z którego wylewa się lawa i bucha gęsty dym. Mój kolega z pracy, który w 1995 r. mieszkał w Rotorua (odległym o ponad 150km) mówi, że miasto zostało wtedy przykryte grubą wartstwą popiołu z erupcji Ruapehu.

Do Whakapapa Holiday Park dojechaliśmy już po godz. 18:00. Biuro było zamknięte, ale kluczyk do naszego domku, wraz z mapką orientacyjną czekał na nas w kopercie wrzuconej do skrzynki dla “late arrivals“.

Kolejny dzień upłynął nam pod znakiem krajobrazu wulkanicznego Parku Narodowego Tongariro (czwarty najstarszy park narodowy na świecie). Podjechaliśmy samochodem do dolnej stacji wyciągu krzesełkowego, który zabrał nas na wysokość ok. 2000m n.p.m. Szczytu wulkanu nie zdobyliśmy (to nie jest jeszcze wyprawa dla 4-latka), ale i tak to co widzieliśmy z góry dostarczyło masy wrażeń. Czytaj dalej »

Popularity: 14% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (8)

Wellington, stolica Nowej Zelandii

Nowozelandczycy mają do stolicy podejście podobne jak Australia: po co nam polityka i korki w dużym mieście?
No możliwe, że motywacje były czasami trochę inne, a korki są i tak, ale fakt faktem, że Wellington (stolica Nowej Zelandii) jest mniejsze od Auckland (największe miasto) co najmniej 3-krotnie. Miasto sprawia wrażenie bardzo “kompaktowego”, pewnie dlatego, że nie chciało nam się (albo nie mieliśmy dość czasu) zwiedzać odległych przedmieść. Dość jednak powiedzieć, że centrum Wellington da się z buta przejść we wszystkich kierunkach w dość krótkim czasie, nawet jeśli tym butem są japonki vel thongi (sam bym w to nie uwierzył: polubiłem ten typ “obuwia” – jeden krok do “australizacji” już zrobiony).
Całość miasta sprawia jednak bardzo dobre wrażenie: centrum a la City z biurowcami niewysokimi, ale bardzo czysto utrzymane: “cacane” jak to określiła towarzysząca nam ciocia Gosia (to komplement jest).

Wellington, stolica Nowej Zelandii

Jak większość szanujących się miast z Antypodów Wellington położone jest nad zatoką morską. Na wzgórzach malowniczo wznoszą się domki, drewniane stanowią tak na oko 80-90%: Czytaj dalej »

Popularity: 9% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (6)

Mapka podróży po Nowej Zelandii (Wyspa Północna)


View Larger Map

Cała podróż trwała tylko (i aż) 10 dni i odwiedziliśmy jedynie Północną Wyspę (Południowa zostaje na inną okazję). Przylecieliśmy samolotem z Melbourne do Wellington, potem wynajęliśmy samochód (Mazda6 z Thrifty) i przejechaliśmy nim aż do Auckland (robiąc łącznie 1035km), zatrzymując się po drodze na noclegi w Whakapapa (Tongariro National Park) i Rotorua. Program nie był więc nadmiernie napięty, ale mieliśmy ze sobą dzieci, a one mają trochę inne potrzeby wakacyjne niż my. Myślę jednak, że wyprawa była bardzo udana, nieźle zaplanowana (nie ma jak skromność), a wszystkie klocki układanki zagrały jak powinny. Ja w każdym razie jestem bardzo zadowolony z tego co zobaczyłem.
cdn…

Popularity: 9% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Brak komentarzy

Po wakacjach

Uff, wróciliśmy właśnie z wakacji. Minęła nas wątpliwa przyjemność przeżycia fali 40-stopniowych upałów w najlepszym z miast, a Australia Day spędziliśmy poza Australią.

Wakacje niby zagraniczne, ale nie do końca. Polecieliśmy bowiem sprawdzić jak żyją ptaszki kiwi. Otóż żyją, ale co to za życie! W najbliższym czasie będzie pewnie parę relacji z Nowej Zelandii. Na razie niech wystarczy to zdjęcie “Góry Przeznaczenia”:

Popularity: 3% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (5)

Późniejsze wpisy »