2010 February | Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę

Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

February 2010- archiwa

W poszukiwaniu zaginionej motywacji

Dziękuję za wszystkie komentarze do poprzedniej notki. Po krótkim zastanowieniu postanowiłem jednak ją zdjąć z “anteny”. Blog nabrał zbyt osobistego charakteru, a przecież internet to nie “kozetka”. Już lepsze było pokazywanie kiczowatych zdjęć australijskich pejzaży.

5 lat prowadzenia bloga. To bardzo długo, może zbyt długo. Przeszła mi przez głowę nawet myśl, że taka okrągła rocznica jest w sam raz na zamknięcie bloga. Postanowiłem jednak zrobić sobie tylko przerwę w pisaniu tutaj.

Straciłem motywację do prowadzenia bloga. Gdy ją odnajdę to wrócę. Nie wiem jak długo potrwa przerwa. Pięć chudych lat? Pięć miesięcy? A może pięć dni?

Sprawdzajcie.

Popularity: 53% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (34)

Trzy do przodu, dwa do tyłu, czyli 5 lat emigracji

- Przemek, dzisiaj mija 5 lat jak mieszkasz w Australii, musisz być bardzo szczęśliwy z tego powodu…

- Muszę…

- Nie zabrzmiało to specjalnie optymistycznie. Czyżbyś nie był zadowolony ze swojego życia tutaj? Żałujesz tego wyjazdu na koniec świata?

- Przemek, nie żałuję tego i nigdy nie żałowałem. Zgadzam się z twierdzeniem, że bardziej będziemy żałowali tego czego nie spróbowaliśmy niż tego co zrobiliśmy. Jednak dzisiaj, po tych 5 latach mieszkania na Antypodach czuję się dziwnie, jakby wyrwany ze swojego miejsca. Starzy dobrzy znajomi już całkiem o mnie zapomnieli, a dla nowych nie jestem pewien czy cokolwiek znaczę.

- Chyba trochę przesadzasz, to normalne odczucia każdego emigranta. Żyjesz w społeczeństwie otwartym i wielokulturowym, wyrwałeś się z zaściankowej i ksenofobicznej Polski, możesz mieć przyjaciół każdej narodowości i o dowolnym kolorze skóry…

- To tylko z pozoru tak wygląda. Rzeczywiście żyją tutaj w zgodzie chyba wszystkie nacje świata, używające na co dzień więcej niż 100 różnych języków. Nikogo nie dziwi sąsiad Azjata, Hindus, Polak czy jakikolwiek inny.
To jest jedna strona medalu. Druga jest taka, że Australijczycy wydają mi się zimni. Na twarzach mają przyklejone wyuczone uśmiechy, ale zaprzyjaźnić się z nimi i bliżej ich poznać jest niezwykle trudno. Nie chcę oceniać i nie wiem czy wynika to z ich niechęci do obcych, czy racy po prostu są. Jednak po tych 5 latach nie mogę przypomnieć sobie nawet jednego Australijczyka, z którym bym się zaprzyjaźnił.
Cieszę się, że mam tutaj ze sobą najbliższą rodzinę, bez niej chyba bym sam zbzikował.

- Może nie integrujemy się z nimi dostatecznie szybko? Adoptowałeś już sobie drużynę futbolową?

- Nie adoptowałem, nie potrafię się zachwycać tym sportem. Myślę, że masz rację. My żyjemy w swoim świecie, oni żyją w swoim. Dopiero nasze dzieci poczują się tutaj naprawdę u siebie.

- Musisz jednak przyznać, że żyje się tutaj wygodnie i bezpiecznie. Samochody ludzie zostawiają pod domami niezamknięte, pracy w bród (bezrobocie ok. 5%) i tyle przestrzeni dookoła, ludzie nie wchodzą sobie na głowy.

- Obawiam się Przemek, że Australia jest bardzo przereklamowana. Mówisz o bezpieczeństwie, a tymczasem jeśli sięgnąć do statystyk to okazuje się, że wskaźnik kradzieży samochodów należy tutaj do najwyższych na świecie, a z pewnością jest znacznie wyższy niż w Polsce. Również niskie bezrobocie wynika raczej z jego sposobu mierzenia (np. osoba pracująca tylko 1 godzinę w miesiącu nie jest już uznawana za bezrobotną!!!) niż ze stanu faktycznego. Bardzo wiele osób miesiącami szuka pracy, nawet na bardzo podstawowe stanowiska w rodzaju obsługi w kawiarni urządzane są konkursy, na które zgłasza się wiele osób szukających pracy i trudno się przebić przez konkurencję. A przestrzeń? Niby jej wiele, ale wszyscy uparli się mieszkać w jednym miejscu. Ceny domów są bardzo wysokie i należą do najmniej dostępnych na świecie. Nie wygląda to więc od środka aż tak różowo.

- I kto to mówi? Czy nie czasem osoba, która znalazła pracę po 2 dniach emigracji? Naprawdę aż tak tutaj źle?

- Nie jest źle. Mam jednak wrażenie, że o ile Polska w rzeczywistości jest w lepszym stanie niż lubią o tym mówić jej mieszkańcy to Australia jest odbierana w zbyt różowych barwach przez świat. Rzeczywistość na miejscu nie zawsze jest już tak piękna jak na reklamowych folderach.
Jednak faktycznie udało mi się bardzo szybko znaleźć pierwszą pracę. Po roku pobytu również Monika zaczęła szukać pracy w zawodzie i również znalazła ją szybko. Oboje do dzisiaj pracujemy w tych samych miejscach. Nie jest więc źle.

- Właśnie. Czyli nie jest jednak tak, że każdy emigrant musi zaczynać od zmywaka. Myślę, że niemała w tym zasługa dobrze wybranego miejsca.

- Masz rację, nasze początki nie były specjalnie trudne, szybko znaleziona praca pozwoliła od razu cieszyć się urokami kraju. Czasami zastanawiam się, że skoro ja, nie mający podobno prawa narzekać, wpadam w takie emigranckie dołki to jak muszą czuć się inni, którym wcale  tak z górki od razu nie poszło? Często to jednak oni należą po latach do największych entuzjastów Australii. Może jest więc odwrotnie: trudności hartują?
Masz natomiast rację odnośnie Melbourne: to miasto łączy w sobie zalety kosmopolitycznej metropolii będącej dobrym miejscem do szukania zatrudnienia oraz jednego z najlepszych miejsc do życia, z łagodnym umiarkowanym klimatem, mnóstwem parków i terenów zielonych, położonym blisko zarówno morza jak i gór, dla każdego coś miłego. Jeśli miałbym wskazać na jakieś jednoznacznie pozytywne wrażenie z Australii to jest to niewątpliwie piękno krajobrazów i bliskość przyrody.

- Myślisz wciąż o powrocie do kraju?

- Tak, myślę. Jednak nie nadszedł jeszcze na to czas. Na razie zostajemy w Australii wciąż z nierozpakowanymi walizkami. Dużo nam wciąż zostało do zobaczenia w tym “kraju do góry nogami”.

*   *   *

dla czytelników, którzy wytrwali do tego miejsca kilka migawek z ostatniej niedzieli spędzonej na Rye Back Beach, kolejnej z plaż na Półwyspie Mornington niedaleko Melbourne, jednym z najpiękniejszych miejsc Australii.

Czytaj dalej »

Popularity: 64% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (34)

Wiadomości dnia

  • Wiktoria: Kierowca ciężarówki, który o mały włos uniknął najechania na samochód lidera opozycji Tony Abbott’a powiedział, że przywódca liberałów zasługuje na “kopa w dupę”;
  • Terytorium Północne: Więcej żołnierzy australijskich ginie w wypadkach drogowych niż w Afganistanie i Iraku;
  • Nowa Południowa Walia: Przymusowe lądowanie samolotu A-330 linii Qantas na lotnisku w Sydney;
  • Queensland: Po dwugodzinnej akcji ratunkowej w Gold Coast uratowano 9 kaczuszek, które woda po ulewnym deszczu zmyła do studzienki. Mama kaczka zginęła przejechana przez samochód;
  • Wiktoria: Nie uratowano za to 12-letniego chłopca, który utonął w bajorze w pierwszym dniu szkolnego obozu niedaleko Melbourne;
  • Australia Zachodnia: Bezdomni w Perth wydają po 1000 dolarów dziennie na narkotyki;
  • Tasmania: Dodatkowe 20 tys. ha pierwotnego lasu przeznaczono pod wycinkę;
  • Australia Południowa: nic się nie wydarzyło godnego wspomnienia ;) .
  • Ze świata: liczba krów w Nowej Zelandii przekroczyła liczbę mieszkańców (ludzi);
  • Ze sportu: Łukasz Fabiański pogrążył Arsenal w meczu Ligi Mistrzów z FC Porto (sic!!!);
  • Ze sportu: Przyczyną śmierci byłego piłkarza reprezentacji Australii,  Ian’a Gray, prawdopodobnie była heroina;
  • Ze sportu: 90% ankietowanych popiera decyzję klubu St Kilda FC o usunięciu z klubu oskarżonego o gwałt futbolisty, Andrew Lovett’a.
  • Pogoda na piątek w Melbourne: rano lokalne mgły, potem słonecznie. Temperatura minimalna +16 st.C, maksymalna +32 st.C

Popularity: 47% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (4)

Studia w Australii drogą do emigracji?

Pytanie z naszej skrzynki:

– Czytałam ostatni artykuł opublikowany na stronie na temat zmiany kryteriów dla osób przybywających na pobyt stały do Australii. Zastanawia mnie jedno: czy jeżeli wyjedzie tam osoba na studia też może być zdyskwalifikowana i po ukończeniu studiów będzie musiała wrócić do ojczystego kraju?

Odpowiedź:

Oczywiście, że tak. Formalnie rzecz biorąc studia w Australii nie są żadną przepustką do stałego pobytu. Mogą być w szczególnych przypadkach, ale nie muszą.

Przez wiele lat zasady emigracji nie ulegały zmianie i bardzo wielu studentów uzyskało stały pobyt po odbyciu studiów (o ile dobrze wybrali studia).

W ostatnich latach jednak nastąpiło znacznie pogorszenie sytuacji dla “studentów -  marzycieli o stałym pobycie”. Najpierw wprowadzono wymóg odbycia płatnego doświadczenia w zdobytym zawodzie. Teraz zaś zasygnalizowano usunięcie z listy (skilled occupations list, SOL) części zawodów, w których uczą się obecnie tysiące studentów, mających dotychczas nadzieję na zostanie w Australii na stałe. Wielu z nich zostanie na lodzie (niektórzy dosłownie – w tym miejscu czytelników z Polski prosi się o wyjrzenie za okno), przy czym rząd Australii nie czuje się tutaj winien (bo podobno niczego nie obiecywał) zrzucając winę na agentów edukacyjnych opowiadających spragnionym słuchaczom bajeczki o “emigracji przez edukację”.

Taka jest oficjalna wersja i warto o niej pamiętać podejmując decyzję o wyjeździe.

I pamiętajcie: jedyne wiarygodne źródło informacji o emigracji to: www.immi.gov.au. Jeśli wierzycie agentowi na słowo to sami zapłacicie potem za własną naiwność.

Jeżeli przeszkadza komuś, że strona jest po angielsku to znaczy, że nie ma co marzyć o emigracji, niech się najpierw uczy języka.

PS

Wciąż czekamy na głosy w konkursie na Blogera Roku 2009. Głosowanie nic nie kosztuje, trzeba tylko wpisać swój adres e-mail i potwierdzić w poczcie, że głos jest prawidłowy. Głosować można klikając na grafikę w prawym górnym rogu ekranu lub tutaj.  Każdy głos się liczy.

Popularity: 68% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (14)

Prawo czyli Lewo. Wielka reforma zasad emigracji do Australii

Pisząc tego bloga staram się przedstawiać Australię tak jak ja ją widzę: ani czarno ani różowo. Przeważają pewnie jasne kolory, bo lubię ten kraj i podoba mi się życie tutaj. Wczoraj jednak wydarzyła się rzecz, która mocno zachwiała moją dobrą opinią nt. Australii.

Wczoraj Minister Imigracji ogłosił wielką reformę zasad. Reforma jak reforma, nie za bardzo jeszcze wiadomo o co chodzi. Podstawą wciąż będzie Imigracja Wykwalifikowana (skilled migration). Zasygnalizowano likwidację od połowy roku list MODL i CSL i wprowadzenie nowej mocno skróconej listy SOL (listy zawodów “chcianych” w Australii). Szczegóły nowej listy nie są jeszcze znane, powiedziano jedynie, że zniknąć mają zawody rzemieślnicze typu fryzjer czy kucharz, a większe szanse mają dostać wysoko wykwalifikowani specjaliści (inżynierowie, lekarze itp.).

Wśród tysięcy zagranicznych studentów w Australii panuje totalna panika. Ja nie wiem jak sektor edukacyjny przetrwa to trzęsienie ziemi, a proszę pamiętać, że edukacja to jeden z najważniejszych towarów eksportowych w Australii. Z samych Polaków studiujących na antypodach żyje(ło?) co najmniej kilka polskich lub polonijnych firm…

Minister stwierdził, że nic się wielkiego przecież nie dzieje, a zagraniczni studenci powinni przyjeżdżać do Australii po naukę, a nie po stały pobyt. Ja sobie myślę, że rezultatem całego zamieszania, oprócz upadku szkół, będzie mniejszy procent kolorowych imigrantów niż dotychczas i wcale nie stanie się to przypadkiem.

Mam gdzieś polityczną poprawność i nie to mnie zbulwersowało.

Niejako przy okazji zasygnalizowano, że ok. 20 tys. całkiem poprawnie złożonych podań o emigrację, podań od osób, które na ich rozpatrzenie czekają już od ponad 2 lat, zostanie zwyczajnie anulowanych!!! Zwrócone zostaną koszta samej aplikacji, ale nie cała reszta kosztów (wyciągi, tłumacze, notariusze), że o stresie i przetrąconych planach nie wspomnę. Nas to już nie dotyczy, ale pamiętam dobrze czas sprzed uzyskania wizy, więc rozumiem co czują teraz kopnięci w dupę.

Po Australijczykach ta informacja spłynęła jak po kaczkach, większość się cieszy, że imigracji będzie mniej (chociaż wcale nie będzie).

Ja się za to zastanawiam, co rządowi szkodziło przyjąć te 20 tys. ludzi? To ułamek rocznej migracji przecież, w dodatku nie żadnych azylantów, tylko osób wykwalifikowanych. To naprawdę nikomu nie przeszkadza, że ludzi się kopnie jak psa-przybłędę (gorzej, bo psa to oni akurat kopnąć nie pozwolą)? Nikogo to nie obchodzi, bo to przecież jakaś dzicz z krajów gdzie żyją smoki? Olewamy ich, bo i tak nam nigdy nie zaszkodzą, bo przecież głosować w Australii już nie będą?

Ciśnie mi się kilka gorzkich słów na temat rządzącej lewicowej Partii Pracy, ale na razie przemilczę.

Dochodzę do wniosku, że bardzo mało nauczyła się Australia w ciągu 200 lat swojej historii. Wstyd mi dzisiaj za ten kraj i zastanawiam się, czy warto było zamieniać jedną dzicz prawną (polską) na kolejną (australijską).

PS

Wciąż prosimy o głosy w konkursie na Blogera Roku. Link w prawym górnym rogu strony oraz tutaj.

Popularity: 56% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (3)

Code Red

fdr_chart

Poziomy zagrożenia pożarowego:

NISKI-ŚREDNI: Sprawdź swój “Plan Ratunkowy na Wypadek Pożaru”.

WYSOKI: Sprawdź swój “Plan Ratunkowy na Wypadek Pożaru”.

BARDZO WYSOKI: Jeśli mieszkasz w rejonie zagrożonym pożarem buszu, a twój “Plan Ratunkowy na Wypadek Pożaru” mówi, żeby wyjechać to najbezpieczniej będzie wyjechać jak najwcześniej rano.

POWAŻNY: Najbezpieczniej jest wyjechać z samego rana (jeżeli mieszkasz w rejonie zagrożonym pożarami buszu, a twój “Plan” mówi, żeby wyjechać). Zostań w domu tylko jeżeli jest dobrze przygotowany i jesteś pewien, że możesz go bronić.

EKSTREMALNY: Najbezpieczniej będzie wyjechać rano z rejony zagrożonego pożarem buszu (gdy twój “Plan” mówi, aby wyjechać). Zostań tylko gdy twój dom  jest dobrze przygotowany, dobrze zbudowany (sic!) i możesz go aktywnie bronić.

KOD CZERWONY – CODE RED (katastrofalny): Jeśli mieszkasz w rejonie zagrożonym pożarem buszu to najlepiej wyjechać jeszcze poprzedniego dnia wieczorem lub wcześnie rano.

Paliło się u nas dokładnie rok temu… “Code Red” został wprowadzony jako efekt tych pożarów. Dzisiaj, w rocznicę tych wydarzeń na szczęście ten najwyższy poziom nie obowiązuje (w Melbourne jest kod niebieski, w większości stanu Wiktoria: zielony).

PS

Wciąż prosimy o głosy, link w prawym górnym rogu strony oraz tutaj.

Popularity: 46% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Brak komentarzy

« Wcześniejsze wpisy