2010 January | Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę

Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

January 2010- archiwa

Cuda architektury australijskiej: Adelajda

Klękajcie narody. Architektoniczny hit minionych wakacji, dostrzeżony na północnych rubieżach Adelajdy.

Pytanie do czytelników: jak sądzicie, w jakim celu postawiono ten dodatkowy domek na dachu:

a) żeby było blisko do babci

b) żeby było blisko do daczy za miastem

c) domek na wynajem dla studentów z Chin

d) inne pomysły?

adelajda dom-cud

za zdjęcie dziękuję Jackowi z Adelajdy :) .

Popularity: 43% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (9)

Poskromienie bestii

Jak wiadomo Australia słynie z dzikich bestii, grożących spokojnym mieszkańcom na każdym kroku. Krokodyle, rekiny, kazuary, dzikie psy, żmije i pająki wielkości ptaków – żeby wymienić tylko najpopularniejsze. Na szczęście na straży naszego bezpieczeństwa mamy policjantów: dzielnych i nieustraszonych.

Ja nikogo się nie boję!
Choćby niedźwiedź… to dostoję!
Wilki?… Ja ich całą zgraję
Pozabijam i pokraję!

Tak było i tego feralnego dnia, gdy dzika bestia zagroziła mieszkańcom spokojnego przedmieścia Bundoora, w północnej części Melbourne. Sytuację opanowano dopiero dzięki interwencji nieustraszonego sierżanta i jego giwery kalibru .38. Zresztą zobaczcie sami tutaj.

Popularity: 38% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (10)

Barossa, Mt Lofty, Hahndorf – czyli jeszcze raz SA

Ostatnia relacja z Australii Południowej, bo niedługo miesiąc minie jak stamtąd wróciliśmy…

Jeden dzień przeznaczyliśmy na Dolinę Barossy. Krajobrazy wyglądają tam mniej więcej tak:

Barossa Valley

O ile w wielu miejscach Australii produkowane są bardzo dobre wina, to rzekomo klimat panujący w niedalekiej od Adelajdy Dolinie Barossa (Barossa Valley), czyni ją szczególnie przydatną dla przemysłu winiarskiego. Slogan reklamowy doliny mówi, że jeżeli widzisz w sklepie wino z napisem “Barossa Valley” to znaczy, że to jest dobre wino.

Ja jako laik nie będę się z tą opinią sprzeczał, a nawet napiszę, że rzeczywiście Chardonnay zakupiony przez nas w winiarni Jacob’s Creek był wyborny.

Inna sprawa to turystyczna reklama czyniona wokół Barossa Valley. Krajobrazowo nie różni się to niczym od choćby wiktoriańskiej Yarra Valley i wielu innych podobnych miejsc. Spalona słońcem żółta trawa, łagodne wzgórza pokryte niezliczoną ilością winnic, z których prawie każda kusi turystę na poczęstunek kilkoma kroplami wina.
I tu leży pies niestety pogrzebany: to ja byłem kierowcą i najlepsza z żon bardzo szybko oceniła, że mam już dosyć próbowania wina i więcej nie mogę, bo muszę prowadzić.

Jak mogę napisać coś miłego o Barossa Valley? Może kiedyś trzeba się udać na objazd winnic wycieczką autokarową?

Podsumowując: do Doliny Barossa warto wybrać się na spróbowanie wina. I tyle.

Czytaj dalej »

Popularity: 28% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

1 komentarz

Trzy słowa o Australii Południowej, w tym o Adelajdzie

Po opuszczeniu promu z Wyspy Kangura w Cape Jervis obraliśmy kierunek na stolicę stanu: Adelajdę. “Po drodze” postanowiliśmy jeszcze na szybko odwiedzić południowoaustralijski kurort: Victor Harbor (w tej nazwie widać amerykańskie piętno).

Victor Harbor

Niestety, tego i kolejnego dnia pogoda południowoaustralijska wyraźnie przedobrzyła. Było około +41 stopni C, klimatyzacja w samochodzie pracowała na pełnych obrotach, a nam najmniej chciało się spacerować po miasteczku podziwiając uroki Victor Harbor. Ograniczyliśmy się do plaży (owiewanej lekką bryzą), lunchu w cieniu cedrów i lodów w klimatyzowanym MacDonaldzie. Pomarudziliśmy na wysyp morskich glonów w wodzie i ruszyliśmy w kierunku miasta kościołów.

Czytaj dalej »

Popularity: 27% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (2)

Wyspa Kangura (4). Pożegnanie z wyspą.

Ostatni odcinek relacji z Wyspy Kangura będzie krótki i bez niespodzianek. Nie chciało nam się jechać 100 km do “stolicy” wyspy, czyli Kingscote, ale postanowiliśmy kontunuować byczenie się na kolejnych plażach zachodniej Kangaroo Island oraz dać spokojnie poszaleć dzieciom na rowerkach po naszym kempingu. W końcu oni też mają wakacje, nieprawdaż?

Pogoda na wyspie wybitnie nas rozpieszczała. Słońce i temperatury w górnej strefie 20-tki są wymarzone na wakacje. Wkrótce miało się okazać, że nie zawsze jest aż tak miło w Południowej Australii…

Hanson Bay

 Hanson Bay, ta sama co w pierwszym dniu pobytu, ale w innym ujęciu

Western River Cove
dojazd do Western River Cove, 20 km po tarce, ale warto było się turlać

Czytaj dalej »

Popularity: 25% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (4)

Wyspa Kangura (3). Vivonne Bay, uchatki i Mała Sahara

Pewnie już macie dosyć tych relacji z podróży, a ja dotarłem w niej dopiero do półmetka. Jak teraz patrzę ponownie na te zdjęcia to muszę stwierdzić, że Wyspa Kangura jest cudowna. W związku z czym będę dalej zamęczał czytelników (o ile jeszcze jacyś są) fotorelacjami.

Trzeci dzień pobytu na wyspie zaczęliśmy, jakże by inaczej, od plażowania. Tym razem celem była sama Vivonne Bay (na południowym wybrzeżu wyspy, 60km od Kingscote), reklamująca się jako “najlepsza plaża w Australii“.  W związku z tą reklamą spodziewaliśmy się siódmego cudu świata, a tymczasem plaża okazała się sympatyczna, ale bez wielkiego szału. Trzeba jednak przyznać, że woda jest krystalicznie czysta, fale były znośnej wielkości, więc dało się wykąpać. Dodatkowo plaża jest bardzo długa.

Vivonne Bay, Wyspa Kangura

Wylądowaliśmy gdzieś w środku długości zatoki i dopiero podczas spaceru wzdłuż plaży odkryłem kapitalne estuarium rzeki Harriet River.

Harriet River, Vivonne Bay, Wyspa Kangura

Czytaj dalej »

Popularity: 27% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Komentarze (2)

« Wcześniejsze wpisy