Surfer | Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę

Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

Surfer

Australia – kraj surferów, wiadomo. Ostatnio ten sport wzniósł się na wyżyny. Najnowsza dyscyplina nazywa się “train surfing” i jest szczególnie popularna wśród kibiców klubu Hawthorn. Oto najpopularniejsze zdjęcie prasowe zeszłego tygodnia w Melbourne:

zdjęcie z serwisu: news.com.au

Duch w narodzie jak widać nie ginie.

Ten mistrz ćwiczył na stacji Camberwell, dojechał w ten sposób na kolejny przystanek. Parę dni później zadzwonił do jednej ze stacji radiowych i tłumaczył, że w pociągu był tłok, a jemu było tam dobrze za oknem.

Niestety wiktoriańscy oficjele nie wykazali entuzjazmu do postawy mistrza surfingu. W kraju gdzie na budowę własnego domu nie wolno wejść bez kasku i szkolenia takie rzeczy nie przejdą.
Ustalono tożsamość (dzięki zdjęciom, filmowi oraz uczynnym znajomym mistrza) i obiecano przywalenie odpowiedniego mandatu. Nawet sam premier Wiktorii się wypowiedział na okoliczność tego wydarzenia, w słowach rzecz jasna bardzo niepochlebnych.

19 letni surfer nie wydaje się być zmartwiony tą sytuacją i twierdzi, że na 278 dolarów mandatu go stać.

Popularity: 4% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Warto również przeczytać:

Komentarze (4)

Komentarze (4) do wpisu “Surfer”

  1. harom, 18 May 2009 o 14:06

    Przemku,

    A ile wynosi obecnie kara za jazde bez waznego biletu?

  2. Przemek, 18 May 2009 o 14:53

    Harom, dokopałem się do informacji, że jazda na gapę kosztuje $167, tyle co trzymanie nóg na siedzeniu. Sugerujesz, że surfer nie miał biletu?

  3. harom, 18 May 2009 o 15:11

    Przemku,

    Przez chwile pomyslalem sobie, ze moze bardziej oplacalo mu sie jechac na buforach niz w srodku. Ale z tego co mowisz za jazde bez biletu zaplacilby mniej. Swoja droga 278 AUD za takie publiciti to niezla stawka. Pamietam, ze gnoj, ktory zrobil w Melbourne przyjecie na kilkaset osob, ktore musiala rozpedzac policja dzieki medialnemu szumowi nie mogl sie pozniej odpedzic od kontraktow reklamowych. Mysle, ze z tym kolega bedzie podobnie.

    Wiesz, ze w QLD nie mozna w mediach publikowac zadnych ogloszen ani szczegolow dotyczacych procesow o odszkodowania z tyt. wypadkow przy pracy? Dotyczy to rowniez reklam firm prawniczych. Podobno ma to zapobiegac nasladownictwu. Zastanawiam sie, czy w przypadkach takich jak kolega ze zdjecia podobne rozwiazanie nie mialoby sesu.

  4. Filip, 20 May 2009 o 5:54

    kozak ;) … co prawda w indiach to codzienność, więc chyba nie ma się czym chwalić :|

Zostaw komentarz