Domki z zapałek | Melbourne. Dobre miejsce na wioskę

Wyjedź do Australii. Blog Moniki i Przemka, czyli Australia z perspektywy mieszkańca.RSS wpisów RSS komentarzy

Domki z zapałek

Jak byłem mały to robiłem domki z zapałek.
Nie wiedziałem wtedy, że Australijczycy są w tym prawdziwymi mistrzami.

Oto jak wygląda eleganckie budownictwo australijskie.

domek_z_zapalek

Warto również przeczytać:

Komentarze (17)

Komentarze (17) do wpisu “Domki z zapałek”

  1. Yowy, 20 kwi 2009 o 21:12

    … a jeśli się je stawia jeden koło drugiego, to nic dziwnego, że jeden „niewinny” pożar pustoszy całe ulice, dzielnice, a nawet miasta … :(
    Skoro wszystko jest tak oczywiste, czemu więc od dziesięcioleci wciąż buduje się tak samo? Takie sobie złośliwe pytanie retoryczne :D

  2. Przemek, 20 kwi 2009 o 22:15

    Ty mnie tu nie strasz, to 2 kroki od nas.

  3. luki, 21 kwi 2009 o 5:38

    Z zapałek zrobiony, i od jednej zapałki może już nie stać.

  4. Biszop, 21 kwi 2009 o 8:57

    Ciekawe czy wlamywacz by wejsc do takiej chatki potrzebuje wytrycha, czy wystarczy, ze kopnie w sciane? :-)

  5. Przemek, 21 kwi 2009 o 11:02

    Uzupełniając to co napisał Yowy: na terenach, które uległy spaleniu domów nie stawia się aż tak gęsto. To co widać na zdjęciu to dzielnica ok. 15km od centrum, więc podlegająca naturalnej tendencji zagęszczania zabudowy z powodu wysokich cen gruntu.
    W Marysville (które zostało spalone doszczętnie w lutym) domy były na osobnych działkach, całkiem dużych i czasami w sporej odległości od lasu. To wszystko nie pomogło wcale w czasie „burzy ogniowej”. Drewniany szkielet wcale nie pomaga w walce z ogniem, to pewne.

    Biszop, na zewnątrz tego szkieletu przyjdzie 1 warstwa ładnej cegiełki. Pokażę te domy znów za kilka tygodni to się zdziwisz jakie ładne cacko wyszło z tego badziewia. Włamywacz musi więc użyć metod „tradycyjnych”.

  6. konrad, 21 kwi 2009 o 21:44

    a u mnie australijskie okno (z atestem) po maksymalnym zasunieciu ma od gory jeszcze 8 mm szczeline ze swiat na wylot widac i sie bardziej zamknac nie da… wiec mam swierze jesienne, ( za niedlugo zimowe) powietrze w pokoju, a ze sa takie odwieczne prawa natury ze w zimie jest zimno no to mam ten tropical heat dzieki oknu i takim konstrukcjom jak na zdjeciu rowniez i w mieszkaniu

  7. harom, 26 kwi 2009 o 20:59

    Konrad,

    Widzisz, to duzy postep w projektowaniu stolarki budowlanej, bowiem w wielu mieszkaniach taka 2-3 cm szpara na cala szerokosc okna stoanowi integralny element architektoniczny. Sam taki mialem w Melbourne. Najprzyjemniej bylo zima, kiedy tuz przed wschodem slonca na zewnatrz bylo 2-5 stopni, czyli tylez samo w lazience. Raz czy dwa razy zaklalem szpetnie pod nosem, kiedy rozgrazny spod koldry wlazlem w ten ziab, ale pozniej wykombinowalem, ze Aussie to tak specjalnie wymyslili, by sie dobrze obudzic i nie spac w drodze do pracy :)

    pozdrawiam z Cairns

  8. konrad, 27 kwi 2009 o 20:34

    tak mysle zeby zakleic te okno na zime, bedzie zaduch od nie wietrzenia, ale od zaduchu jeszcze nikt nie umarl, a od swiezego zimowego powietrza pod moskwa kiedys 2 wielkie armie wyginely

    Jest taki wynalazek – australijskie okno otwierane dzwignia, szukam gdzie by to sfotografowac, ale cos chyba juz ich nie wstawiaja, okno sklada sie z takich szybek poziomych, odchylanych pod roznym katem zaleznie jak sie chce okno „otworzyc”, dokonuje sie tego przy pomocy takiej 0.5 m dzwigni, ktora przy pelnym odchyleniu szybek sterczy na te 0.5 m poziomo w pokoj, bardzo „estetyczne” wykonanie, podobno w QLD jeszcze sa, Harom widziales tam gdzies takie cuda?

  9. Przemek, 28 kwi 2009 o 20:21

    konrad, ginęli od zaduchu, ginęli…

  10. konrad, 28 kwi 2009 o 22:01

    to od czego lepiej zginac, od zaduchu czy od swierzego zimowego powietrza?
    bo jak tak rano sie budze i czuje jak mam cieplo dzieki oknu za atestem i kartonowym scianom to sie zastanawiam czy ja aby nie na syberii jestem, no ale papugi kakadu za oknem sa to australia jednak

  11. Przemek, 28 kwi 2009 o 23:32

    W Sydney to ci śmierć z mrozu nie grozi, najwyżej reumatyzm na starość.

  12. konrad, 29 kwi 2009 o 13:40

    Jakis trwaly kaszel mi grozi, nigdy w zyciu nie mialem kaszlu dluzej jak 3 dni a w sydney juz mnie tydzien trzyma, odkad zimno sie zaczelo, i ani mysli odpuscic, co tu mnie jeszcze czeka? reumatyzm, pluca, co jeszcze

  13. Przemek, 29 kwi 2009 o 14:30

    Konrad, co Cię nie zabije to Cię wzmocni. W Melbourne jest jeszcze chłodniej i jakoś żyjemy :) .

  14. konrad, 30 kwi 2009 o 10:41

    no tak, nad ranem budzi mnie nie budzik ale temperatura 9 stopni jaka mam w mieszkaniu, tyle termometr pokazuje, moze i mnie wzmocni, moj dziadek na mrozie spal w wojne i cos z 84 lata przezyl bez lekarza.
    Powiedz mi ile stopni masz w domu, bo ja sobie nie wyobrazam dzieci w takiej temperaturze jaka ja mam dzieki takim konstrukcjom budowlanym.

  15. Przemek, 30 kwi 2009 o 11:05

    Konrad, od razu jak przyjechaliśmy do Australii to zakładaliśmy, że musimy mieć „ducted heating”. Mamy więc w miarę ciepło, normalnie ok. 20st, na noc zmniejszam do ok. 15st., bo się wtedy lepiej śpi.
    W Sydney nie ma „ducted heating”? Czy ja nie mówiłem, że w Melbourne jest lepiej?

  16. konrad, 30 kwi 2009 o 13:24

    Mieszkam w mieszkaniu a nie domu, i to ile to sie naszukalem zeby znalezc jedne byle jaki pokoj, wiec wzielem co bylo, no jak ja tu moge miec ducted heating jak mieszkam na pietrze i ludzie pode mna mieszkaja, pozostaje jedyne ogrzewanie sie elektryczne, ale co z tego jak to cale cieplo przez szczeliny w oknach ucieka, domy cos tu pewnie maja ale we z i dostan tu pokoj w domu, to co mi oferowano to tragedia jeszcze po 20 chetnych na t e byle co, ale moze za 2 mies. bede w melbourne jak mi tam znajomy cos z praca zalatwi

  17. Przemek, 30 kwi 2009 o 13:38

    Sprzedam ci taki patent: kupujesz zwykły grzejnik olejowy na prąd (nawet na sprzedaży garażowej). Potem idziesz do chińczyka (1 dollar shop) lub do KMarta i kupujesz automatyczny włącznik czasowy (jakieś 5 dolców). Ustawiasz sobie włącznik żeby grzejnik włączył się na 15 minut przed budzikiem i już. Na Sydney wystarczy.
    Gorzej z łazienką, więc kąp się wieczorem ;) .

Zostaw komentarz

*

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook

Switch to our mobile site