Zamiast godziny dla Ziemi | Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę

Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

Zamiast godziny dla Ziemi

Na zewnątrz +35 st.C, nic specjalnie dziwnego w Australii. Wchodzisz do biura, a tam +19 st. C. Klimatyzacja! Wynalazek!

Dla mnie to dość sympatyczna temperatura, ale jakaś połowa ludzi w biurze ubiera sweterki. W środku lata w najgorętszy dzień, na dworze ukrop, a oni w swetrach siedzą! A potem wstaną zza biurek, wsiądą do swoich Holdenów i Falconów 4 litrowych i pojadą do domów średnio 30 km/h.

Nie chcę słuchać o żadnej “godzinie Ziemi”, bo to urąga zdrowemu rozsądkowi. Takie akcje służą chyba tylko dla uspokojenia sumienia znudzonych życiem Ozich, którzy chwilowo nie mają większych problemów na głowie, a rzeczywiście podjąć jakiegoś wysiłku to im się zwyczajnie nie chce.

Popularity: 3% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Warto również przeczytać:

Komentarze (7)

Komentarze (7) do wpisu “Zamiast godziny dla Ziemi”

  1. konrad, 29 Mar 2009 o 18:27

    HURAAA!!!
    Ile to energii australia zaoszczedzila przez te jedna godzine bez zarowek!!!….niech ktos podliczy ile energii sie zmarnowalo uciekajac przez te nieszczelne okna i kartonowe sciany zima, ile benzyny sie spala stojac w korku i jadac 20-30 km/h przez miasto…ale co tam – okna moga sobie byc nieszczelne, stac w korku mozna, jedna godzina na rok bez swiatla i australia naoszczedzala sie energii i srodowisko ocalila

  2. misca, 29 Mar 2009 o 19:26

    Co do godziny to sie zgadza, ale poza tym ludzie instaluja baterie sloneczne, zbieraja deszczowke, uzywaja “szara” wode do podlewania, segreguja smiecie i osobno w Australii Poludniowej skupowane sa wszystkie butelki i puszki po napojach, wiec nie ma nigdzie smieci porozrzucanych. Tak jak w Polsce za starych czasow zbieralo sie buteleczki, by dostac kaucje. Wydaje mi sie, ze robia ciut wiecej niz niektore inne znajome mi nacje.
    Pozdrowiena z Adelaidy!

  3. Ela, 29 Mar 2009 o 20:35

    Mam wrażenie, że Australijczycy są wielkimi konsumcionistami, podobnie jak Amerykanie. Nigdy w Australii nie byłam, więc nie chce dawać złych, definitywnych sądów. Mam porównanie z USA, bo będąc na Florydzie w 35 stopniowym upale zdarzyło mi się zgrzytac zębami z zimna wchodząc do jakiegokolwiek pomieszczenia, chociażby autobusu. Coś strasznego. Byłam w zimie w Portugalii i Włoszech, gdzie też są nieszczelne okna, prawie zero ogrzewania (więc często dogrzewają się piecykami)i mimo, że na zewnątrz słonecznie w mieszkaniach (przynajmniej w tych w których ja mieszkałam) zdawało sie , że jest bardziej zimno niz na zewnątrz.
    Poza tym myśle, że Australijczycy nie zauważają tych paradoksów tak widocznych dla nas, bo dla nich to standard. A najtrudniej wyplewić ludzkie przyzwyczajenia.

  4. Gosia, 29 Mar 2009 o 22:32

    hej! wreszcie zdobyłam się na komentarz :) jeden wieczór i jeden poranek zajęło przeczytanie mi Waszego bloga, tego starego również. Jestem pod wrażeniem wszystkiego co zobaczyliscie i tego jak Wam się żyje :) Australia jest moim marzeniem odkąd w wieku 8 lat przeczytałam książkę “Tomek w krainie kangurów”, a ostatnio zaczynam coraz realniej o tym myśleć :) Dużo się z tego bloga dowiedziałam, mam więc nadzieję, ze bedziecie duzo pisac i wstawiać zdjęcia :) Pozdrawiam Was i dzieci! :*

  5. Przemek, 30 Mar 2009 o 0:09

    Misca, na temat wody to możnaby sporo napisać, nie raz już nawet pisałem.
    Ela, masz rację, konsumpcja na maksa.Ale to chyba choroba całego świata zachodniego.
    Gosia, jeden wieczór i jeden poranek? Szybko ci poszło, my to pisaliśmy ponad 4 lata!

  6. Veb, 30 Mar 2009 o 12:22

    Przemo, mialem dokladnie te same przemyslenia. Godzina bez zarowki, reklamy w tv zeby wylaczac heating/cooling etc. A w kazdym biurze klima ustawiona na 19!!!!! st. Jeszcze nie rozgryzlem czy np 23 stopnie to ich bola czy co?

  7. harom, 30 Mar 2009 o 16:59

    Sa trzy rzeczy, ktore na prawde potrafia czlowieka zniechecic do ekologii.

    1) ekoterrorysci przykuwajacy sie do drzew
    2) politycy szlifujacy bruki pustymi frazesami
    3) sprzedawcy “ecosamochodow” z “ecodoplata”.

    Godzina Ziemi to produkt splodzony przez dwie pierwsze grupy, przez co niesamowicie beznadziejny. Nic nie zmieni faktu, ze przez ta godzine elektrownie pracowaly z ta sama niezmieniona moca. Spalono tyle samo wegla i wyemitowano tyle samo CO2, wyprodukowano tyle samo energii, ktora po prostu nie zostala skonsumowana, zostala zmarnowana. A godzine pozniej wlaczono pralki, klimatyzatory, piecyki i pewnie sumarycznie tego dnia pobor mocy byl wiekszy niz w ciagu poprzednich 24h.

Zostaw komentarz