Przepis na drogę do… raju? (Blairgowrie) | Melbourne. Dobre miejsce na wioskę

Wyjedź do Australii. Blog Moniki i Przemka, czyli Australia z perspektywy mieszkańca.RSS wpisów RSS komentarzy

Przepis na drogę do… raju? (Blairgowrie)

Z wielkiego miasta wybieramy się na południe w kierunku Autostrady Frankston. Jeśli dobrze wybierzemy dzień i będzie to np. letni weekend to stoimy w korku już przed Frankston. Trzeba jednak być upartym, po około półtorej godziny docieramy w końcu na południowy kraniec Półwyspu Mornington.
Większość plażowiczów jedzie do Sorrento, więc my skręcamy w odpowiednim miejscu w lewo i lądujemy na małej plaży Pearce’s Beach w Blairgowrie. Mimo szczytu sezonu letniego plaża jest prawie pusta.
Wybór terminu wyjazdu nie powinien być przypadkowy z jeszcze jednego powodu: trzeba trafić na odpływ. Wtedy ocean pokazuje nam swoje ukryte skarby.
Z pewnością pięknych miejsc na świecie i w Australii jest wiele. To jednak moim zdaniem należy do ścisłej czołówki. Zresztą popatrzcie sami (w każde zdjęcie można kliknąć i zobaczyć w lekkim powiększeniu):

Skały i fale
Skały i fale

małe bajorko odpływowe

małe bajorko odpływowe

Skały i większe fale

Skały i większe fale

dobre miejsce na sesję zdjęciową do magazynu ilustrowanego

dobre miejsce na sesję zdjęciową do magazynu ilustrowanego

Jeszcze trochę skał, podobają mi się i już

Jeszcze trochę skał, podobają mi się i już

Woda spływa ze skał, po glonach

Woda spływa ze skał, po glonach

Glony

Glony

Fale, jeszcze raz

Fale, jeszcze raz

Wędkarze wśród fal, naszym zdaniem nie w pełni władz umysłowych

Wędkarze wśród fal, naszym zdaniem nie w pełni władz umysłowych (wędkarze znaczy)

Jeszcze trochę dziurek odpływowych; w niektórych można się swobodnie wykąpać, a nawet popływać

Jeszcze trochę dziurek odpływowych

Ostatni rzut oka na wybrzeże Półwyspu Mornington

Ostatni rzut oka na wybrzeże Półwyspu Mornington

Pod wieczór pojechaliśmy do miasteczka Sorrento na rybę z frytkami i plac zabaw (to ukłon w stronę dzieci). W drodze powrotnej zaliczyliśmy wesołe miasteczko w Rye. Do domu wróciliśmy po 23:00. To był naprawdę bardzo dobry letni dzień (sobota).

Warto również przeczytać:

Komentarze (2)

Komentarze (2) do wpisu “Przepis na drogę do… raju? (Blairgowrie)”

  1. Mateusz, 15 sty 2009 o 8:57

    Rozumiem, że czas odpływu sprawdziłeś tutaj:

    http://www.tide-times.com.au/localtime_VIC/Central_Region/Beaches/Blairgowrie_Beach.html

  2. Przemek, 16 sty 2009 o 8:31

    Przyznam się, że nie znałem tej strony. Dzięki!

Zostaw komentarz

*

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook

Switch to our mobile site