Przepis na drogę do… raju? (Blairgowrie)
Z wielkiego miasta wybieramy się na południe w kierunku Autostrady Frankston. Jeśli dobrze wybierzemy dzień i będzie to np. letni weekend to stoimy w korku już przed Frankston. Trzeba jednak być upartym, po około półtorej godziny docieramy w końcu na południowy kraniec Półwyspu Mornington.
Większość plażowiczów jedzie do Sorrento, więc my skręcamy w odpowiednim miejscu w lewo i lądujemy na małej plaży Pearce’s Beach w Blairgowrie. Mimo szczytu sezonu letniego plaża jest prawie pusta.
Wybór terminu wyjazdu nie powinien być przypadkowy z jeszcze jednego powodu: trzeba trafić na odpływ. Wtedy ocean pokazuje nam swoje ukryte skarby.
Z pewnością pięknych miejsc na świecie i w Australii jest wiele. To jednak moim zdaniem należy do ścisłej czołówki. Zresztą popatrzcie sami (w każde zdjęcie można kliknąć i zobaczyć w lekkim powiększeniu):
Pod wieczór pojechaliśmy do miasteczka Sorrento na rybę z frytkami i plac zabaw (to ukłon w stronę dzieci). W drodze powrotnej zaliczyliśmy wesołe miasteczko w Rye. Do domu wróciliśmy po 23:00. To był naprawdę bardzo dobry letni dzień (sobota).
Warto również przeczytać:
Komentarze (2)














Rozumiem, że czas odpływu sprawdziłeś tutaj:
http://www.tide-times.com.au/localtime_VIC/Central_Region/Beaches/Blairgowrie_Beach.html
Przyznam się, że nie znałem tej strony. Dzięki!