Kinglake National Park | Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę

Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

Kinglake National Park

Mało mamy ostatnio czasu na wycieczki za miasto. Trochę mnie ten fakt niepokoi, bo co najbardziej mi się podoba w Australii to chyba “święty weekend”.
W ostatnią niedzielę udało nam się jednak wyrwać na półdniową wycieczkę do Parku Narodowego Kinglake, tuż obok Melbourne (od nas 60km na północ). Parki narodowe w bezpośredniej bliskości miasta mamy już chyba “obskoczone”, ale w Kinglake byliśmy ostatnio chyba ze 3 lata temu…

W Kinglake spotkaliśmy właśnie to czego nam było trzeba, czyli nikogo. Miejsce na piknik tylko dla nas, ani żywej duszy wokół, tylko szemrzący strumyk i ptaki w lesie. I pomyśleć, że to tuż obok blisko 4-milionowego miasta. Zresztą sami zobaczcie.

Las australijski jest urzekający. Nic na to nie poradzę, lubię widok tych drzewiastych paproci otoczonych eukaliptusami nie mniej niż polskie sosny.

Był też wodospad. Ten się nazywa “Masons Falls” i jak większość australiskich wodospadów z południa kraju wygląda naprawdę biedniutko. Z braku wody rzecz jasna. Ktoś dostrzega na zdjęciu wodę lecącą w dół?

Za to na koniec mieliśmy niespodziankę. Spotkaliśmy na szlaku po raz pierwszy prawdziwą dziką australijską kolczatkę (ang. echidna). Zdjęcie kiepskie, bo w lesie światła prawie już nie było.

Popularity: 6% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Warto również przeczytać:

Komentarze (7)

Komentarze (7) do wpisu “Kinglake National Park”

  1. Baśka, 8 Dec 2008 o 19:20

    Witam,

    Podczytuję co u Was regularnie. Co sprawia, że macie mało czasu na wycieczki?

  2. harom, 9 Dec 2008 o 9:11

    Wymarzone miejsce na estakade :P

  3. Przemek, 9 Dec 2008 o 12:47

    Baśka, braki czasowe nie wynikają (przynajmniej na razie) z konieczności pracy po godzinach, ale z nadmiaru spraw dziejących się wokół nas (wyjazd do Polski, występy Ewki w grupie “Beskidy” i w zespole calasthenicsu, cała seria zaproszeń na urodziny koleżanek ze szkoły). Nie ma czasu odpocząć od tego odpoczynku ;) .

  4. Przemek, 9 Dec 2008 o 12:51

    Harom: i na rafting esktremalny ;) .

  5. magda, 9 Dec 2008 o 21:34

    … adwent, a Ty tance i urodziny :P

  6. Przemek, 10 Dec 2008 o 10:35

    Magda, podobno teraz już wolno tańczyć w Adwencie. Nie wolno tylko w piątki (wszystkie) i w Wielkim Poście.

  7. [...] I wybuchły pożary: cudowne miasteczko Marysville w Yarra Ranges praktycznie przestało istnieć, zdjęcia pogorzelisk są przerażające (gdy byliśmy w tym mieście ostatnio to leżało tam kilka cm śniegu). Prawdopodobnie niewiele lepiej wygląda miasteczko Kinglake (z tych okolic całkiem niedawno pisałem bloga). [...]

Zostaw komentarz