LiveDownUnder.info: Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

December 2008- archiwa

Dreamtime – Wilsons Promontory (galeria)

Loo-errn, duch-człowiek, mieszkał ze swoją żoną Lohan-tuka gdzieś na rzeką Birrarung (znaną obecnie jako Yarra). Pewnego dnia, podczas gotowania węgorza zauważył łabędzie pióro niesione przez wiatr na południe. Zdecydował się podążać za piórem. Dotarł między łąbędzie żyjące nad wielką zatoką, którą później biali nazwali “Western Port”. Loo-errn czekał aż łabędzie przeniosą się dalej na wschód. I tak się stało.
Loo-errn i Lohan-tuka znaleźli sobie dom w górach Wamoon*, w jaskini. Loo-errn, człowiek-duch, opiekował się ludem Brataualung, który często odwiedzał jego strony. Wamoon było dla nich miejscem, do którego uciekali przed atakami obcych, w czasach zagrożenia. Łodzie trzymali zawsze blisko brzegu, aby móc szybko przepłynąć do Wamoon. Loo-errn chronił swoich ludzi przed obcymi i przed atakami innych grup. Często widziano go maszerującego po górach Wamoon.

*Wamoon – jedna z aborygeńskich nazw “Wilsons Promontory”.

Pisałem już wcześniej o Wilsons Promontory, nie będę się powtarzał. Najładniejsze miejsce jakie dotychczas widziałem w Australii. Zapraszam poniżej do obejrzenia zdjęć z krótkimi komentarzami. Czytaj dalej »

Popularity: 3% [?]

Komentarze (2)

Święta, Święta i po Świętach

W Australii Święta zaczęły się 19 grudnia po południu. Tak się właśnie opłacało wziąć urlop: 7 dni urlopu, a ma się wolne od 20 grudnia do 4 stycznia, czyli 16 dni. Ze zdziwieniem obserwowałem wyraźnie mniejsze tłumy w centrach handlowych tuż przed Świętami. W Chadstone udawało się znaleźć bez problemu miejsce parkingowe… Nie jestem do końca pewien, czy winien jest kryzys, czy wcześniejsze rozpoczęcie urlopów przez Ozich.

U nas mieszanka tradycji polskiej i australijskiej. Wigilia w domu z rodziną i przyjaciółmi, choinką i kolędami. Z rybką, ale bez karpia i bez pierwszej gwiazdki. Wieczorem o 22:00 pasterka w polskim kościele w Oakleigh, Tomek usnął mi na kolanach, ale Ewa wytrzymała dzielnie do końca.

W pierwszy dzień Świąt zapakowaliśmy za to nasze auto (i przyczepkę) po brzegi i wyruszyliśmy na 4-dniowy kemping do Foster, z zamiarem spędzenia Świąt na plażach Wilsons Promontory.

Naprawdę, trudno o lepsze miejsce na spędzenie końcówki grudnia.

Od wczoraj jesteśmy już z powrotem w Melbourne. Urlop zachowaliśmy sobie na wyprawę za Morze Tasmana w końcu stycznia, więc Sylwestra spędzimy w najlepszym z miast.

Jak przejrzę zdjęcia z The Prom to spróbuję coś zamieścić w najbliższym czasie. Proszę zaglądać, bo miejsce jest absolutnie cudowne.

Popularity: 2% [?]

Komentarze (4)

Melbourne Top 20 – część 1 – dla piechurów

Oto mój prywatny mini-przewodnik po Melbourne, czyli lista miejscm które warto (moim zdaniem) zobaczyć w mieście. Podzieliłem listę na 2 części: w pierwszej będą miejsca łatwo dostępne komunikacją miejską (czyli pociągiem i tramwajem, bo autobusów nie liczę), w drugiej części znajdzie się lista hitów dla zmotoryzowanych. Zapraszam!

1. Melbourne CBD, czyli ścisłe centrum miasta. Australijczycy mówią o nim „city”. W Melbourne „city” nazywane jest również „Złotą milą” (bo wyznaczone jest przez prostokąt wielkości 1 x 0,5 mili) lub „Siatką Hoddla” (ang. Hoddle Grid, od nazwiska jej twórcy, który projektując Melbourne postanowił nie zrobić błędów popełnionych wcześniej w Sydney).

Melbourne City

Melbourne City

Historia powstania „siatki” i założenia miasta wymaga osobnego artykułu. W tym miejscu wypada powiedzieć jedynie, że Czytaj dalej »

Popularity: 16% [?]

Komentarze (9)

Melbourne: szklane domy i zielone ogrody

Wydaje mi się, że za dużo ostatnio piszę, a za mało pokazuję. Dzisiaj więc bez nadmiernego marudzenia kilka zdjęć zrobionych przy okazji niedzielnej wycieczki do świątecznej wystawy Myera.
Melbourne, Treasury Gardens

Melbourne, Treasury Gardens, tuż przed południem

Czytaj dalej »

Popularity: 8% [?]

Komentarze (12)

Wolny kraj? Na pewno nie tutaj

Jeśli ktoś myśli, że Australia to jest kraj wolności to się głęboko myli. Oto w końcowej fazie jest projekt wprowadzenia w Australii cenzury internetu. Dołączymy dumnie do takich prekursorów filtrowania sieci jak Chiny i Arabia Saudyjska. Bardzo chciałbym wierzyć, że Australijczycy odwołają tych osłów z Partii Pracy z urzędu w najbliższych wyborach. Chciałbym, ale nie wierzę. Myślę, że Ozi jak stado owiec pójdą na rzeź bez specjalnego protestu i okaże się, że to nie Kiwim geny się z owczymi wymieszały…

Zresztą ja mam swoją teorię, że ludziom wolność nie jest potrzebna. Dać im chleba i igrzysk (piwa i footy) to resztę mają w…

Może to ostre słowa, ale trudno mi wprost uwierzyć, że to się dzieje naprawdę…

Popularity: 2% [?]

Komentarze (5)

Święta, kryzys i lato, którego nie ma

Pisałem niedawno o czym, w wielkim skrócie, piszą ostatnio gazety w Melbourne. Trochę to nieprawda, bo pominąłem główny temat medialny ostatnich miesięcy: kryzys. Australiczycy są bardzo wyczuleni na to słowo, bo tutejsza prymitywna gospodarka (oparta na eksporcie surowców, wełny i mięsa) słynęła zawsze jako wyjątkowo ciężko przechodząca kryzysy.

Kryzys na razie objawił się w Australii dwojako: Czytaj dalej »

Popularity: 3% [?]

Komentarze (3)

Święta – część druga

Piątek – rano

Pora w końcu wybrać się z Tomkiem do lekarza. Od ostatniego przeziębienia, które było 4 tygodnie temu kaszel jakoś nie może minąć. Pani doktor stwierdza, że wszystko ma czyste, ale stwierdza przechodzoną infekcję i zaleca antybiotyk… Recepta zostaje nie wykupiona do dzisiaj, może jednak te wziewy, które dostaje od 2 tygodni pomogą w końcu…

Piątek – 10 rano

Godzinna podróż pociągiem i autobusem z domu do pracy, bo dzisiaj będę miała świąteczne party, a przecież winko lubię. Tę godzinę można spokojnie spędzić na czytaniu ksiązki.

Piątek – 11-18

Praca – dane, które zmodyfikowałam w jednym systemie, nie pojawiają się w drugim. Moje zgłoszenie problemu w tym przedświątecznym czasie nie jest pilne. Aż do czasu gdy okazuje się, że najprawdopodobniej ten sam problem jest w aplikacji, która będzie testowana przez końcowych użytkowników w piątek. Ale to już problem mojego szefa, który dziwnym trafem nie wybiera się na party.

Piątek – 18:30-20

Razem z innym testerem z Indii wybieramy się na świąteczną imprezę. Facet o 18 nie był zbytnio zdecydowany czy się wybrać, czy też nie. Nie pamiętał numeru swojego stolika, a internet na jego kompie przestał działać. Dziwne bo na moim działał. Sprawdzam mu numer stolika i wybieramy się razem do city- kasyna. Pada, a to w Melbourne oznacza, że będą korki i podróż trochę zajmie więcej czasu niż zwykle.

Piątek- 20-23:30

Drinki dobiegają końca, gdy wchodzimy na salę. Wielkość jej oszałamia, wiedziałam że ma być ponad 150 stolików- przy każdym 8-10 osób, ale naprawdę nie spodziewałam się takiej imprezy. Do uroczystej kolacji- obiadu przygrywa orkiestra. Co odważniejsi – “wcięci” wkraczają na parkiet lub scenę. Pomiędzy posiłkami szukam znajomych. Przy jednym ze stolików, poznaję faceta, którego wydaje mi się, że widzę pierwszy raz na oczy, a on mówi, że pamięta gdy razem kilka lat temu przechodziliśmy pierwsze szkolenia w firmie. Och ci Australijczycy mają pamięć do twarzy i imion.

Poraz pierwszy gram w Bon-Bon. Coś na kształt cukierków z patyczkami, które ciągnie się w dwójkę i kto weźnie większą cześć to wygrywa schowane jakieś drobiazgi w cukierku. Szczęśćia zbytnio nie miałam i musiałam zadowolić się papierwą koroną.

Śmiesznym zdarzeniem było, że żona jednego z kierowników projektów dowiedziała się w trakcie kolacji, że mąż zrezygnował z urlopu pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem… No cóż, to fakt, że jesteśmy ostatnio mocno zajęci, ale nie uważam żeby to był dobry moment na przekazywanie takich wieści.

Sobota- Niedziela

Pomimo, że impreza trwa nadal muszę się zbierać do domu, bo jutro kolejna impreza planowana w naszym ogrodzie. Mąż odbiera mnie i zawozi do domu. Pada i jeszcze trochę popada. A w domu pozostaje tylko dać dzieciom buzi i mieć nadzieję, że jutro będzie bez bólu głowy i z lepszą pogodą.

Popularity: 2% [?]

1 komentarz

Woolworths, czyli koniec epoki

Woolworths w Melbourne. Ten to już drugi jakiego spotkałem:

Jeśli ktoś chce sobie zrobić zakupy w Safeway’u to musi się spieszyć.
W Wiktorii to koniec pewnej epoki.

Popularity: 3% [?]

Komentarze (5)

Kinglake National Park

Mało mamy ostatnio czasu na wycieczki za miasto. Trochę mnie ten fakt niepokoi, bo co najbardziej mi się podoba w Australii to chyba “święty weekend”.
W ostatnią niedzielę udało nam się jednak wyrwać na półdniową wycieczkę do Parku Narodowego Kinglake, tuż obok Melbourne (od nas 60km na północ). Parki narodowe w bezpośredniej bliskości miasta mamy już chyba “obskoczone”, ale w Kinglake byliśmy ostatnio chyba ze 3 lata temu…

W Kinglake spotkaliśmy właśnie to czego nam było trzeba, czyli nikogo. Miejsce na piknik tylko dla nas, ani żywej duszy wokół, tylko szemrzący strumyk i ptaki w lesie. I pomyśleć, że to tuż obok blisko 4-milionowego miasta. Zresztą sami zobaczcie.

Las australijski jest urzekający. Nic na to nie poradzę, lubię widok tych drzewiastych paproci otoczonych eukaliptusami nie mniej niż polskie sosny.

Był też wodospad. Ten się nazywa “Masons Falls” Czytaj dalej »

Popularity: 5% [?]

Komentarze (7)

Nasi bezdomni na razie górą

W tym tygodniu Melbourne zafundowało nam ciekawą rozrywkę: Mistrzostwa Świata Bezdomnych w Piłce Nożnej. Całość zawodów rozgrywa się w samym centrum na Federation Square i w pobliskim parku Birrarung Marr.

We wtorek nasi grali z Anglią w samo południe, więc postanowiłem podjechać tramwajem i zobaczyć ten mecz. 

Warto było. Czytaj dalej »

Popularity: 2% [?]

Komentarze (2)

« Wcześniejsze wpisy