Przemek, 31 Dec 2008. Wiktoria
Loo-errn, duch-człowiek, mieszkał ze swoją żoną Lohan-tuka gdzieś na rzeką Birrarung (znaną obecnie jako Yarra). Pewnego dnia, podczas gotowania węgorza zauważył łabędzie pióro niesione przez wiatr na południe. Zdecydował się podążać za piórem. Dotarł między łąbędzie żyjące nad wielką zatoką, którą później biali nazwali “Western Port”. Loo-errn czekał aż łabędzie przeniosą się dalej na wschód. I tak się stało.
Loo-errn i Lohan-tuka znaleźli sobie dom w górach Wamoon*, w jaskini. Loo-errn, człowiek-duch, opiekował się ludem Brataualung, który często odwiedzał jego strony. Wamoon było dla nich miejscem, do którego uciekali przed atakami obcych, w czasach zagrożenia. Łodzie trzymali zawsze blisko brzegu, aby móc szybko przepłynąć do Wamoon. Loo-errn chronił swoich ludzi przed obcymi i przed atakami innych grup. Często widziano go maszerującego po górach Wamoon.
*Wamoon – jedna z aborygeńskich nazw “Wilsons Promontory”.
Pisałem już wcześniej o Wilsons Promontory, nie będę się powtarzał. Najładniejsze miejsce jakie dotychczas widziałem w Australii. Zapraszam poniżej do obejrzenia zdjęć z krótkimi komentarzami. Czytaj dalej »
Popularity: 3% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi:
Przemek, 29 Dec 2008. Życie w Australii
W Australii Święta zaczęły się 19 grudnia po południu. Tak się właśnie opłacało wziąć urlop: 7 dni urlopu, a ma się wolne od 20 grudnia do 4 stycznia, czyli 16 dni. Ze zdziwieniem obserwowałem wyraźnie mniejsze tłumy w centrach handlowych tuż przed Świętami. W Chadstone udawało się znaleźć bez problemu miejsce parkingowe… Nie jestem do końca pewien, czy winien jest kryzys, czy wcześniejsze rozpoczęcie urlopów przez Ozich.
U nas mieszanka tradycji polskiej i australijskiej. Wigilia w domu z rodziną i przyjaciółmi, choinką i kolędami. Z rybką, ale bez karpia i bez pierwszej gwiazdki. Wieczorem o 22:00 pasterka w polskim kościele w Oakleigh, Tomek usnął mi na kolanach, ale Ewa wytrzymała dzielnie do końca.
W pierwszy dzień Świąt zapakowaliśmy za to nasze auto (i przyczepkę) po brzegi i wyruszyliśmy na 4-dniowy kemping do Foster, z zamiarem spędzenia Świąt na plażach Wilsons Promontory.
Naprawdę, trudno o lepsze miejsce na spędzenie końcówki grudnia.
Od wczoraj jesteśmy już z powrotem w Melbourne. Urlop zachowaliśmy sobie na wyprawę za Morze Tasmana w końcu stycznia, więc Sylwestra spędzimy w najlepszym z miast.
Jak przejrzę zdjęcia z The Prom to spróbuję coś zamieścić w najbliższym czasie. Proszę zaglądać, bo miejsce jest absolutnie cudowne.
Popularity: 2% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi:
Przemek, 23 Dec 2008. Melbourne
Oto mój prywatny mini-przewodnik po Melbourne, czyli lista miejscm które warto (moim zdaniem) zobaczyć w mieście. Podzieliłem listę na 2 części: w pierwszej będą miejsca łatwo dostępne komunikacją miejską (czyli pociągiem i tramwajem, bo autobusów nie liczę), w drugiej części znajdzie się lista hitów dla zmotoryzowanych. Zapraszam!
1. Melbourne CBD, czyli ścisłe centrum miasta. Australijczycy mówią o nim „city”. W Melbourne „city” nazywane jest również „Złotą milą” (bo wyznaczone jest przez prostokąt wielkości 1 x 0,5 mili) lub „Siatką Hoddla” (ang. Hoddle Grid, od nazwiska jej twórcy, który projektując Melbourne postanowił nie zrobić błędów popełnionych wcześniej w Sydney).

Melbourne City
Historia powstania „siatki” i założenia miasta wymaga osobnego artykułu. W tym miejscu wypada powiedzieć jedynie, że Czytaj dalej »
Popularity: 17% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi:
Przemek, 22 Dec 2008. Melbourne
Wydaje mi się, że za dużo ostatnio piszę, a za mało pokazuję. Dzisiaj więc bez nadmiernego marudzenia kilka zdjęć zrobionych przy okazji niedzielnej wycieczki do świątecznej wystawy Myera.

Melbourne, Treasury Gardens, tuż przed południem
Czytaj dalej »
Popularity: 10% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi:
Przemek, 19 Dec 2008. Życie w Australii
Jeśli ktoś myśli, że Australia to jest kraj wolności to się głęboko myli. Oto w końcowej fazie jest projekt wprowadzenia w Australii cenzury internetu. Dołączymy dumnie do takich prekursorów filtrowania sieci jak Chiny i Arabia Saudyjska. Bardzo chciałbym wierzyć, że Australijczycy odwołają tych osłów z Partii Pracy z urzędu w najbliższych wyborach. Chciałbym, ale nie wierzę. Myślę, że Ozi jak stado owiec pójdą na rzeź bez specjalnego protestu i okaże się, że to nie Kiwim geny się z owczymi wymieszały…
Zresztą ja mam swoją teorię, że ludziom wolność nie jest potrzebna. Dać im chleba i igrzysk (piwa i footy) to resztę mają w…
Może to ostre słowa, ale trudno mi wprost uwierzyć, że to się dzieje naprawdę…
Popularity: 2% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi:
Przemek, 17 Dec 2008. Życie w Australii
Pisałem niedawno o czym, w wielkim skrócie, piszą ostatnio gazety w Melbourne. Trochę to nieprawda, bo pominąłem główny temat medialny ostatnich miesięcy: kryzys. Australiczycy są bardzo wyczuleni na to słowo, bo tutejsza prymitywna gospodarka (oparta na eksporcie surowców, wełny i mięsa) słynęła zawsze jako wyjątkowo ciężko przechodząca kryzysy.
Kryzys na razie objawił się w Australii dwojako: Czytaj dalej »
Popularity: 4% [?]
Podziel się tą wiadomością z innymi: