Morwell – wizyta na odkrywce | Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę

Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

Morwell – wizyta na odkrywce

Mój Tato spędził parę lat życia przy remontach koparek w kopalniach węgla brunatnego w Polsce. Nie jest więc specjalnie dziwne, że gdy dowiedział się iż duże zagłębie węglowe jest tuż koło Melbourne to chciał je odwiedzić.

Okazuje się, że jak zwykle w Australii: dla turystów wszystko. Kombinat węglowo-elektrowniany organizuje wycieczki z przewodnikiem po odkrywce i po elektrowni (dla chętnych link tutaj). A ponieważ od nas to rzut beretem…


Wyświetl większą mapę

…to pojechaliśmy we dwóch w piękną wrześniową sobotę do Morwell w stanie Wiktoria.

Zdjęć samej kopalni i elektrowni nie zrobiliśmy, bo nie wolno było mieć ze sobą aparatu (nawet w torbie schowanego). Wnioski Taty były takie, że węgiel jest w Morwell łatwo (znaczy: płytko) dostępny i jest go naprawdę dużo. Praktycznie 100% wydobycia zużywają stojące tuż nad dziurą elektrownie (byliśmy w Lou Yang 1). Poniżej kilka zdjęć z okolic kopalni.

Kopalnia węgla brunatnego w Morwell

przemysłowy krajobraz zachodniego Gippsland

Kopalnia węgla brunatnego w Morwell

rzut oka na odkrywkę z daleka, może ktoś wypatrzy za drzewami

Morwell, Victoria

Uliczka w Morwell

Morwell, Victoria

jeszcze jedna uliczka w Morwell

Będąc w miasteczku pofatygowaliśmy się do jednej z agencji nieruchomości, żeby zobaczyć lokalne ceny. Za niewiele ponad 100 tys. $ można kupić całkiem sensowny dom z ogrodem! Tato namawiał nas na przeprowadzkę do Morwell i poszukanie pracy w elektrowni. Hmm…

PS

To miała być jedna z wielu wycieczek, a Tato miał zostać u nas do maja 2009. W listopadzie miała przylecieć Mama.
Życie jednak płata figle. Serce zastrajkowało, po 2 tygodniach od tej wycieczki Tato był już w Polsce, bo jest tam potrzebny bardziej.

Ja też lecę do Polski, już za tydzień i na 2 tygodnie. Niestety życie na końcu świata ma swoje minusy, jest się daleko do rodziny :-(.

Będę miał za to okazję przypomnieć sobie jak wygląda listopad w Polsce.

Serce Mamy na razie skończyło strajk, ale i tak życzcie jej zdrowia.

A Australia nie zając, nie ucieknie i poczeka.

Popularity: 4% [?]

Podziel się tą wiadomością z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Grono
  • Netvibes
  • Śledzik

Warto również przeczytać:

Komentarze (4)

Komentarze (4) do wpisu “Morwell – wizyta na odkrywce”

  1. Biszop, 21 Oct 2008 o 23:52

    Zyczymy Mamie zdrowia!

  2. Kamila z Płocka, 22 Oct 2008 o 4:54

    jestem miło zaskoczona nowym miejscem na blog :) szara rzeczywistość po powrocie z Australii wrócila – niestety, u Was lato tuż tuż, więc będę tu zaglądać. Dużo zdrówka dla Mamy:) pozdrawiam

  3. Karol, 22 Oct 2008 o 22:23

    Podoba mi sie Wasz nowy blog!
    Zycze mamie duzo zrdowia.

    pzdr z Aachen

  4. Przemek, 23 Oct 2008 o 15:44

    Dziękuję za miłe słowa. Polską szarą (a może złotą?) jesień będę doświadczał już za tydzień.

Zostaw komentarz