LiveDownUnder.info: Blog Moniki i PrzemkaRSS wpisów RSS komentarzy

Code Red

fdr_chart

Poziomy zagrożenia pożarowego:

NISKI-ŚREDNI: Sprawdź swój “Plan Ratunkowy na Wypadek Pożaru”.

WYSOKI: Sprawdź swój “Plan Ratunkowy na Wypadek Pożaru”.

BARDZO WYSOKI: Jeśli mieszkasz w rejonie zagrożonym pożarem buszu, a twój “Plan Ratunkowy na Wypadek Pożaru” mówi, żeby wyjechać to najbezpieczniej będzie wyjechać jak najwcześniej rano.

POWAŻNY: Najbezpieczniej jest wyjechać z samego rana (jeżeli mieszkasz w rejonie zagrożonym pożarami buszu, a twój “Plan” mówi, żeby wyjechać). Zostań w domu tylko jeżeli jest dobrze przygotowany i jesteś pewien, że możesz go bronić.

EKSTREMALNY: Najbezpieczniej będzie wyjechać rano z rejony zagrożonego pożarem buszu (gdy twój “Plan” mówi, aby wyjechać). Zostań tylko gdy twój dom  jest dobrze przygotowany, dobrze zbudowany (sic!) i możesz go aktywnie bronić.

KOD CZERWONY – CODE RED (katastrofalny): Jeśli mieszkasz w rejonie zagrożonym pożarem buszu to najlepiej wyjechać jeszcze poprzedniego dnia wieczorem lub wcześnie rano.

 

Paliło się u nas dokładnie rok temu… “Code Red” został wprowadzony jako efekt tych pożarów. Dzisiaj, w rocznicę tych wydarzeń na szczęście ten najwyższy poziom nie obowiązuje (w Melbourne jest kod niebieski, w większości stanu Wiktoria: zielony).

 

PS

Wciąż prosimy o głosy, link w prawym górnym rogu strony oraz tutaj.

Popularity: 4% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

Brak komentarzy

Zagłosuj na Australię

Zgłosiłem naszego bloga do konkursu na “Blogera Roku 2009″ organizowanego przez Wiadomości24 (pierwszy raz). Żeby zagłosować wystarczy kliknąć tutaj, znaleźć łatwo nasz blog, kliknąć na przycisk “Głosuj”, wpisać swój adres e-mail i potwierdzić w poczcie, że się głosowało. Bardzo proste, dwie minuty i każdy sobie poradzi. Żadnych smsów się nie wysyła i można głosować również z zagranicy.

Do dzieła więc. To, że to czytasz oznacza, że warto tu zaglądać, nieprawdaż? Mam nadzieję, że głosów będzie tyle co odwiedzin, a nie tyle co komentarzy ;) .
Startujemy w kategorii “Życie”.

Zagłosuj na mnie - Bloger 2009 roku - Wiadomosci24

Popularity: 10% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

Komentarze (6)

Phillip Island

Wakacje się skończyły, ale lato jeszcze trwa. Dzisiaj zapraszam na krótką fotorelację z długiego weekendu spędzonego tydzień temu na Phillip Island.

Wyspa jest bardzo popularna wśród turystów. Odwiedza ją 3,5 miliona turystów rocznie, a stałych mieszkańców jest 7 tys. Większość odwiedzających nawet na krótko Melbourne zalicza wizytę na Phillip Island. Celem jest oglądanie małych pingwinków, codziennie po zmroku wychodzących z oceanu na brzeg (pisałem o tym kiedyś). Zwiedzanie wyspy jest o tyle ułatwione, że z głównego lądu prowadzi na nią most.

My tym razem wybraliśmy się na wyspę na dłużej, spędziliśmy na kempingu 4 dni i postanowiliśmy zobaczyć te miejsca, na które brakuje zwykle czasu podczas krótkiego jednodniowego wypadu.

Powiem krótko: było warto. Dochodzę powoli do wniosku, że życia nam braknie na zobaczenie wszystkich pięknych miejsc w Australii, tak dużo ich tu jest. Po 4 dniach na wyspie pozostał nam niedosyt i chęć powrotu tam jeszcze raz. Przecież to tylko 1,5 godziny jazdy od nas.

Ale dosyć tego gadania, zobaczcie sami

Woolamai Beach

Woolamai Beach, jedna z oceanicznych plaż dla surferów.

Na tym zdjęciu widać ratowników, którzy wyznaczyli flagami strzeżoną część plaży. Plażując w Australii warto pamiętać, że wszystkich tysięcy kilometrów plaż nie sposób patrolować i ratownicy pojawiają się tylko na niektórych plażach i tylko w wyznaczonych godzinach. Pływanie poza flagami na plaży takiej jak ta też nie jest wskazane. Ratownicy precyzyjnie dobierają miejsce do kąpieli tak, aby przypadkowy pływak nie został zabrany przez nieuwagę przez silne prądy rozrywające (the rips).

Woolamai Beach

Jest to brzeg Oceanu Południowego (w zasadzie początek Cieśniny Bassa), następnym lądem daleko za horyzontem jest Antarktyda, a nieco bliżej z lewej strony: Tasmania. Woda w oceanie jest zimna i nawet latem nie dochodzi raczej do 20 st. Chętnych do zanurzenia się jednak, jak widać, nie brakuje.

Czytaj dalej »

Popularity: 16% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

Komentarze (7)

Australijska szkoła: początki

Wakacje minęły jak z bicza strzelił.

Młodego zawiozłem dzisiaj pierwszy raz do szkoły. W sumie to zawiozłem oboje, ale Ewa tu już stara wyga w 2 klasie, a Tomek dzisiaj zaliczył debiut w “prep”, czyli australijskiej zerówce. Dobra to chyba okazja do napisania kilku słów o tutejszej szkole.

Australijskie dzieci idą do szkoły mając 5 lat. W Wiktorii jest to dokładnie tak (bo każdy stan ma inaczej), że 5 lat trzeba skończyć do 30 kwietnia. Wtedy jest możliwe, że dziecko idzie do szkoły 1 lutego mając skończone zaledwie 4 lata i 9 miesięcy. Wprawdzie jest to klasa “preparation”, ale i tak mam wątpliwości, czy dziecko w tym wieku powinno już chodzić do jakiejkolwiek szkoły.

Dla nas szkoła dzieci to pierwszy prawdziwy kontakt z australijską edukacją, trudno więc się dziwić, że porównujemy to z polską szkołą przez którą sami kiedyś przechodziliśmy. Dodam jeszcze, że mowa jest o szkole publicznej, nie katolickiej i nie prywatnej.

Czytaj dalej »

Popularity: 20% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

Komentarze (2)

Cuda architektury australijskiej: Adelajda

Klękajcie narody. Architektoniczny hit minionych wakacji, dostrzeżony na północnych rubieżach Adelajdy.

Pytanie do czytelników: jak sądzicie, w jakim celu postawiono ten dodatkowy domek na dachu:

a) żeby było blisko do babci

b) żeby było blisko do daczy za miastem

c) domek na wynajem dla studentów z Chin

d) inne pomysły?

adelajda dom-cud

za zdjęcie dziękuję Jackowi z Adelajdy :) .

Popularity: 25% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

Komentarze (9)

Poskromienie bestii

Jak wiadomo Australia słynie z dzikich bestii, grożących spokojnym mieszkańcom na każdym kroku. Krokodyle, rekiny, kazuary, dzikie psy, żmije i pająki wielkości ptaków – żeby wymienić tylko najpopularniejsze. Na szczęście na straży naszego bezpieczeństwa mamy policjantów: dzielnych i nieustraszonych.

Ja nikogo się nie boję!
Choćby niedźwiedź… to dostoję!
Wilki?… Ja ich całą zgraję
Pozabijam i pokraję!

Tak było i tego feralnego dnia, gdy dzika bestia zagroziła mieszkańcom spokojnego przedmieścia Bundoora, w północnej części Melbourne. Sytuację opanowano dopiero dzięki interwencji nieustraszonego sierżanta i jego giwery kalibru .38. Zresztą zobaczcie sami tutaj.

Popularity: 23% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

Komentarze (10)

Barossa, Mt Lofty, Hahndorf – czyli jeszcze raz SA

Ostatnia relacja z Australii Południowej, bo niedługo miesiąc minie jak stamtąd wróciliśmy…

Jeden dzień przeznaczyliśmy na Dolinę Barossy. Krajobrazy wyglądają tam mniej więcej tak:

Barossa Valley

O ile w wielu miejscach Australii produkowane są bardzo dobre wina, to rzekomo klimat panujący w niedalekiej od Adelajdy Dolinie Barossa (Barossa Valley), czyni ją szczególnie przydatną dla przemysłu winiarskiego. Slogan reklamowy doliny mówi, że jeżeli widzisz w sklepie wino z napisem “Barossa Valley” to znaczy, że to jest dobre wino.

Ja jako laik nie będę się z tą opinią sprzeczał, a nawet napiszę, że rzeczywiście Chardonnay zakupiony przez nas w winiarni Jacob’s Creek był wyborny.

Inna sprawa to turystyczna reklama czyniona wokół Barossa Valley. Krajobrazowo nie różni się to niczym od choćby wiktoriańskiej Yarra Valley i wielu innych podobnych miejsc. Spalona słońcem żółta trawa, łagodne wzgórza pokryte niezliczoną ilością winnic, z których prawie każda kusi turystę na poczęstunek kilkoma kroplami wina.
I tu leży pies niestety pogrzebany: to ja byłem kierowcą i najlepsza z żon bardzo szybko oceniła, że mam już dosyć próbowania wina i więcej nie mogę, bo muszę prowadzić.

Jak mogę napisać coś miłego o Barossa Valley? Może kiedyś trzeba się udać na objazd winnic wycieczką autokarową?

Podsumowując: do Doliny Barossa warto wybrać się na spróbowanie wina. I tyle.

Czytaj dalej »

Popularity: 27% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

1 komentarz

Trzy słowa o Australii Południowej, w tym o Adelajdzie

Po opuszczeniu promu z Wyspy Kangura w Cape Jervis obraliśmy kierunek na stolicę stanu: Adelajdę. “Po drodze” postanowiliśmy jeszcze na szybko odwiedzić południowoaustralijski kurort: Victor Harbor (w tej nazwie widać amerykańskie piętno).

Victor Harbor

Niestety, tego i kolejnego dnia pogoda południowoaustralijska wyraźnie przedobrzyła. Było około +41 stopni C, klimatyzacja w samochodzie pracowała na pełnych obrotach, a nam najmniej chciało się spacerować po miasteczku podziwiając uroki Victor Harbor. Ograniczyliśmy się do plaży (owiewanej lekką bryzą), lunchu w cieniu cedrów i lodów w klimatyzowanym MacDonaldzie. Pomarudziliśmy na wysyp morskich glonów w wodzie i ruszyliśmy w kierunku miasta kościołów.

Czytaj dalej »

Popularity: 29% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

Komentarze (2)

Wyspa Kangura (4). Pożegnanie z wyspą.

Ostatni odcinek relacji z Wyspy Kangura będzie krótki i bez niespodzianek. Nie chciało nam się jechać 100 km do “stolicy” wyspy, czyli Kingscote, ale postanowiliśmy kontunuować byczenie się na kolejnych plażach zachodniej Kangaroo Island oraz dać spokojnie poszaleć dzieciom na rowerkach po naszym kempingu. W końcu oni też mają wakacje, nieprawdaż?

Pogoda na wyspie wybitnie nas rozpieszczała. Słońce i temperatury w górnej strefie 20-tki są wymarzone na wakacje. Wkrótce miało się okazać, że nie zawsze jest aż tak miło w Południowej Australii…

Hanson Bay

 Hanson Bay, ta sama co w pierwszym dniu pobytu, ale w innym ujęciu

Western River Cove
dojazd do Western River Cove, 20 km po tarce, ale warto było się turlać

Czytaj dalej »

Popularity: 32% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

Komentarze (4)

Wyspa Kangura (3). Vivonne Bay, uchatki i Mała Sahara

Pewnie już macie dosyć tych relacji z podróży, a ja dotarłem w niej dopiero do półmetka. Jak teraz patrzę ponownie na te zdjęcia to muszę stwierdzić, że Wyspa Kangura jest cudowna. W związku z czym będę dalej zamęczał czytelników (o ile jeszcze jacyś są) fotorelacjami.

Trzeci dzień pobytu na wyspie zaczęliśmy, jakże by inaczej, od plażowania. Tym razem celem była sama Vivonne Bay (na południowym wybrzeżu wyspy, 60km od Kingscote), reklamująca się jako “najlepsza plaża w Australii“.  W związku z tą reklamą spodziewaliśmy się siódmego cudu świata, a tymczasem plaża okazała się sympatyczna, ale bez wielkiego szału. Trzeba jednak przyznać, że woda jest krystalicznie czysta, fale były znośnej wielkości, więc dało się wykąpać. Dodatkowo plaża jest bardzo długa.

Vivonne Bay, Wyspa Kangura

Wylądowaliśmy gdzieś w środku długości zatoki i dopiero podczas spaceru wzdłuż plaży odkryłem kapitalne estuarium rzeki Harriet River.

Harriet River, Vivonne Bay, Wyspa Kangura

Czytaj dalej »

Popularity: 36% [?]

Podziel się z innymi:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół

Komentarze (2)

« Wcześniejsze wpisy